• Wpisów:268
  • Średnio co: 15 dni
  • Ostatni wpis:4 lata temu, 19:32
  • Licznik odwiedzin:64 447 / 4169 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Petycje
Każda osoba zamieszkała na terenie Unii Europejskiej, będąca lub niebędąca obywatelem Państwa Członkowskiego Unii, może indywidualnie lub łącznie z innymi osobami złożyć petycję do Parlamentu Europejskiego w sprawie, która wchodzi w zakres działalności Unii Europejskiej oraz dotyczy bezpośrednio tej osoby lub osób. Prawo do złożenia petycji przysługuje także przedsiębiorstwom, organizacjom i stowarzyszeniom, które posiadają siedzibę na terenie Unii Europejskiej. Petycja może mieć formę skargi lub wniosku i może dotyczyć spraw leżących w interesie publicznym lub prywatnym. Petycja może zawierać indywidualny wniosek lub wezwanie Parlamentu Europejskiego do przyjęcia stanowiska w danej sprawie. Petycje te umożliwiają Parlamentowi Europejskiemu zwrócenie uwagi na wszelkie przypadki naruszenia praw obywateli przez Państwo Członkowskie lub instytucję.

Wszelkie procedury składania petycji do Parlamentu Europejskiego w języku polskim można znaleźć pod adresem:

www.europarl.europa.eu/parliament/public/staticDisplay.do?language=PL&;id=49
 

 
Polski sukces w Brukseli! Szczeciński reportażysta laureatem Nagrody Dziennikarskiej Parlamentu Europejskiego

Dziennikarz Radia Szczecin Zbigniew Plesner zdobył Nagrodę Dziennikarską Parlamentu Europejskiego w kategorii radiowej, za reportaż o dramacie likwidowanej Stoczni Szczecińskiej. W pozostałych kategoriach zwyciężyli dziennikarze z Niemiec i Węgier.

"To są głosy ludzi, którzy są przeciwni Unii Europejskiej, ale o których Pan Przewodniczący Jerzy Buzek mówił niedawno, że trzeba ich uwaznie słuchać, bo mają coś ważnego do powiedzenia" - tak Zbigniew Plesner mówił o swojej pracy w czasie ceremonii wręczania nagrody w Brukseli.

Nagrody wręczył przewodniczący Parlamentu Europejskiego Jerzy Buzek.

"Bez Was, dziennikarzy, nie potrafilibyśmy usprawnić funkcjonowania Unii Europejskiej, nie potrafilibyśmy dotrzeć do naszych obywateli i przybliżyć im Unię Europejską", powiedział Jerzy Buzek na ceremonii wręczenia Nagrody Dziennikarskiej w siedzibie PE w Brukseli.

Jury, w którego skład wchodziło trzech przedstawicieli Parlamentu i sześciu przedstawicieli środowiska dziennikarskiego, wybrało zwycięzców spośród ponad 65 laureatów krajowych, wyłonionych z 266 zgłoszonych do konkursu prac.

GRATULUJEMY PANIE ZBIGNIEWIE !
  • awatar europartia.pl: Na stronie europartia.pl wpiszcie choć 5 pkt dla p. Danuty Hubner.. zapracowała na te punkty jak mało kto.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Mamy już UE i jej 450-milionowy rynek, Stowarzyszenie Narodów Azji Południowo-Wschodniej (ASEAN) obejmujący kraje zamieszkane przez 500 mln osób i uważane przez "Wall Street Journal" za strefę "największej wolności ekonomicznej, Ligę Arabską, która ma największy przyrost naturalny; w latach 80. jej kraje miały 167 mln obywateli, w ubiegłym roku już 280 mln, Unię Afrykańską obejmującą 53 kraje, a rok temu na konferencji w Peru kraje Ameryki Łacińskiej postanowiły powołać własną wspólnotę.
Zalążkiem wspólnego rynku w Ameryce Łacińskiej był Mercosur, zrzeszający Brazylię, Argentynę Urugwaj i Paragwaj. Proponowana "wspólnota narodów" w Ameryce Łacińskiej ma objąć wszystkie państwa kontynentu.
Myślenie kontynentalne ogarnia coraz więcej regionów. Inspirują je względy bezpieczeństwa, wola uniknięcia konfliktów regionalnych i nadzieje na gospodarczą synergię. Moda na fuzje przeniosła się z poziomu przedsiębiorstw na poziom państw. Niektóre z tych wspólnot są jeszcze in statu nascendi, inne zapowiadają dalszą integrację. ASEAN właśnie określiło cele: integracja walut, ceł oraz systemów ubezpieczeń, strategia antyterrorystyczna, walka z praniem pieniędzy oraz pomoc dla słabiej rozwiniętych członków stowarzyszenia. Liga Arabska rok temu zaskoczyła resztę świata nieśmiałymi próbami ogłoszenia takich wytycznych jak "konsolidacja procesów demokratycznych, ochrona praw człowieka, przyznanie kobietom większej roli w społeczeństwie i budowa społeczeństwa obywatelskiego". Niewiele z tego na razie wynika, ale samo wyartykułowanie takich planów dobrze wróży rozwojowi regionu.
Unia Afrykańska zaproponowała stworzenie panafrykańskiego parlamentu i sądu najwyższego, centralnego banku i wspólnej waluty. Ameryka Południowa chce wprowadzić w życie marzenie Simóna Bolivara o federacji państw Ameryki Łacińskiej. Oznaczałoby to utworzenie wspólnego rynku i waluty, parlamentu i przyznanie wszystkim obywatelom południowoamerykańskich paszportów. Wprawdzie mimo deklaracji państwa tego kontynentu nie mogą z sobą dojść do ładu, ale spaja je, oględnie mówiąc, rezerwa wobec USA. Z większym lub mniejszym powodzeniem kontynenty, subkontynenty i archipelagi tworzą ponadnarodowe wspólnoty.
Również Stany Zjednoczone Ameryki Północnej myślą o utworzeniu polityczno-ekonomicznej północnoamerykańskiej wspólnoty, obejmującej USA, Kanadę i Meksyk.
Póki co Tylko Chiny pozostają nie stowarzyszonym Państwem Środka.
 

 
Herman Van Rompuy - ur. 31 października 1947 w Etterbeek), flamandzki polityk, członek Chrześcijańskich Demokratów i Flamandów (CD&V, Christen-Democratisch en Vlaams). Wicepremier i minister budżetu w latach 1993-1999, przewodniczący Izby Reprezentantów od 2007 do 2008. Premier Belgii od 30 grudnia 2008. 19 listopada 2009 wybrany na przewodniczącego Rady Europejskiej, urząd obejmie 1 grudnia 2009.


BLOG Hermana Van Rompuy'a http://hermanvanrompuy.typepad.com/
 

 
  • awatar Gość: Dzisiaj świetowano rozbiórkę muru berlińskiego. Wydano zapewne kilkaset tysiecy eur, żeby Niemcom było miło. Świat dalej tonie w nędzy, chorobach , głodzie, a my Europejczycy mamy to w d. Smutna prawda.
  • awatar Gość: RZECZ WAŻNA - bądźmy ludźmi.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
"NIGDY WIĘCEJ WOJNY !"


Przebrzmiały już POLSKIE OBCHODY 70 lecia wybuchu II wojny światowej - przypominające Światu, że to Polacy jako pierwsi sprzeciwili się czynnie nazizmowi niemieckiemu - co Radek Sikorski uznał przed kamerami TVN za dyplomatyczny sukces prowadzonej polityki zagranicznej (?) i które to obchody Jarkowi Kaczyńskiemu do gustu nie przypadły (bo Putin sprowokować się nie dał).

... a tu jadąc warszawskim autobusem miejskim po ciasnych ulicach Stolicy słyszę dialog:

------------------------------------------------
- " Pani .... Te Czechy to powinny nam dziękować za Zaolzie z 38 roku. Jakbyśmy tam nie weszli to by oni byli pod Hitlerem. A tak te parę miesięcy nie byli !

- Ruskie nasz w połowie września też chcieli od Hitlera obronić zajmując wschodnie tereny !"

- No i Ojca Świetnego nie było na imprezie, a
mógł przecie też przeprosić nas za te GOT MIT UNS na paskach i hełmach szwabskich - no nie ?"
------------------------------------------------
No i masz babo placek - cały wysiłek IPN-u ucieka w eter PR i TVP - ludzie nic nie kumają - no może poza jednym ... tym co powiedział TUSK na koniec b. wyważonego przemówienia na Westerplatte.
Cytuję: "NIGDY WIĘCEJ WOJNY !"

"NIGDY WIĘCEJ WOJNY !"
 

 
Na portalu www.sciaga.pl wpadł mi w oko taki oto tytuł:
OBOWIĄZKI PAŃSTWA WOBEC OBYWATELA. Nie ukrywam, ze skopiowałem go do bloga bez uważnego przeczytania - teraz poczytam i Wam też to radzę."
W jednym z naszych badań poruszyliśmy problem relacji między państwem a obywatelem - kwestię postrzegania wzajemnych obowiązków i powinności. Czego Polacy oczekują od państwa, jak definiują jego obowiązki wobec obywatela i, z drugiej strony, co zaliczają do powinności obywatelskich wobec państwa?

OBOWIĄZKI PAŃSTWA WOBEC OBYWATELA
Osądowi społeczeństwa poddaliśmy katalog różnego rodzaju - gwarantowanych konstytucyjnie, jak i mających jedynie charakter postulatywny - praw obywatelskich, implikujących określone obowiązki państwa wobec obywatela. Znalazły się wśród nich nie tylko prawa polityczne i osobiste, ale przede wszystkim socjalne. Społeczna definicja obowiązków państwa wobec obywatela składa się na określoną wizję państwa, odgrywającego mniejszą lub większą rolę w życiu społeczno-gospodarczym. Wszystkie wymienione przez nas możliwe obowiązki państwa wobec obywateli zyskały dużą akceptację społeczną. Powszechne jest przekonanie, że do obowiązków państwa wobec obywatela należy ochrona przed przestępczością, zapewnienie poszanowania własności prywatnej oraz zagwarantowanie każdemu minimalnego dochodu. Co najmniej 90% badanych wskazuje także na prawo każdego obywatela do bezpłatnej opieki lekarskiej oraz prawo do bezpłatnej nauki na studiach wyższych. Ponad 80% ankietowanych uważa, że państwo powinno zagwarantować każdemu jakieś mieszkanie, schronienie, dach nad głową, a także stałą pracę zgodną z kwalifikacjami lub, rzadziej, jakąkolwiek pracę. Wyraźnie niższy, niemniej również przeważający odsetek respondentów (55%) sądzi, że państwo powinno zapewnić każdemu dobrobyt. Bardzo wysoka aprobata wszystkich uwzględnionych w pytaniu praw socjalnych i ekonomicznych pokazuje, jak silne jest przywiązanie społeczeństwa do wizji państwa opiekuńczego, które w znacznym stopniu przejmuje odpowiedzialność jednostki za jej własną sytuację bytową.

Zdecydowana większość badanych oczekuje również od państwa gwarancji takich praw politycznych i osobistych, jak: prawo do nauki religii w szkole, możliwość emigracji za granicę i wolność polityczna. Ogólnie można jednak powiedzieć, że ankietowani nieco częściej akcentują prawa socjalne i ekonomiczne (poza mało realistycznym prawem do dobrobytu) niż swobody polityczne i religijne. To, że respondenci kładą silniejszy nacisk na zapewnienie obywatelom odpowiednich praw socjalnych niż politycznych wynika zapewne stąd, że w odczuciu społecznym prawa i swobody polityczne nie są obecnie w Polsce zagrożone, natomiast realizacja - gwarantowanych konstytucyjne lub jedynie społecznie postulowanych - praw socjalnych jest niewystarczająca. Ogólnie na podstawie deklaracji badanych można powiedzieć, że bliska Polakom wizja państwa, zakładająca duży zakres swobód politycznych i aktywną jego rolę w kreowaniu ładu społeczno-gospodarczego, zbieżna jest z ideami socjaldemokratycznymi.

Zwraca uwagę fakt, że od roku \\\'96 oczekiwania dotyczące niemal wszystkich wymienionych wyżej postulowanych obowiązków państwa wobec obywatela jeszcze się nasiliły. Można przypuszczać, iż jest to spowodowane narastającym poczuciem, że państwo nie wywiązuje się z nich należycie.

Mimo bardzo wysokiej akceptacji niemal wszystkich wymienionych obowiązków państwa wobec obywateli, poziom aprobaty niektórych jest niemal taki sam we wszystkich grupach społecznych, innych zaś zróżnicowany ze względu na cechy społeczno-demograficzne badanych. Wszystkie kategorie respondentów są jednomyślne w sprawie tego, że państwo powinno zapewniać bezpieczeństwo publiczne, chronić własność prywatną i gwarantować każdemu obywatelowi minimalny dochód lub świadczenia pieniężne. Pewne, choć stosunkowo niewielkie, kontrowersje budzi prawo wszystkich obywateli do bezpłatnej opieki lekarskiej oraz do bezpłatnej nauki na studiach wyższych, a także do zapewnienia każdemu schronienia, dachu nad głową. Prawo obywateli do świadczeń państwa w tym zakresie uznaje zdecydowana większość przedstawicieli wszystkich uwzględnionych w analizach grup społecznych, jednak niektóre z nich kwestionują je wyraźnie częściej niż inne. Należą do nich przede wszystkim badani z wyższym wykształceniem, a spośród grup społeczno-zawodowych - kadra kierownicza i inteligencja. Zdaniem co piątej osoby z tych grup państwo nie ma obowiązku zapewnienia każdemu obywatelowi bezpłatnej opieki lekarskiej, a w opinii jednej piątej ankietowanych z wyższym wykształceniem i co czwartego respondenta należącego do kadry kierowniczej i inteligencji państwo nie musi gwarantować każdemu bezpłatnej edukacji na poziomie szkoły wyższej. Prawo do mieszkania, dachu nad głową kwestionuje jedna czwarta badanych z obu wymienionych grup i jedna piąta pracujących na własny rachunek.

Najwięcej rozbieżności jest w opiniach dotyczących gwarancji prawa do pracy oraz zapewnienia każdemu obywatelowi dobrobytu. Im wyższy status społeczno-materialny badanych, tym rzadsze przekonanie o obowiązkach państwa w tej sferze. Na przykład zapewnienie każdemu stałej pracy zgodnej z kwalifikacjami zalicza do obowiązków państwa 94% badanych z wykształceniem podstawowym i dwie trzecie ankietowanych mających wyższe wykształcenie, 94% respondentów osiągających miesięcznie dochody poniżej 275 zł per capita w rodzinie i 71% o dochodach przekraczających 799 zł na członka rodziny, 95% robotników niewykwalifikowanych i 65% przedstawicieli kadry kierowniczej i inteligencji. Jeszcze silniej widoczna jest zależność między miejscem jednostki w strukturze społecznej a opiniami o prawie obywateli do dobrobytu. Przekonanie, że zapewnienie obywatelom dobrobytu należy do obowiązków państwa, wyraża blisko dwie trzecie (65%) ankietowanych z wykształceniem podstawowym i nieco ponad jedna czwarta (27%) z wyższym, 69% badanych o miesięcznych dochodach nieprzekraczających 275 zł na osobę w rodzinie i 43% ankietowanych o dochodach per capita powyżej 799 zł. Tego rodzaju oczekiwania wobec państwa żywi 70% bezrobotnych, 67% pracowników fizyczno-umysłowych, a także 31% osób należących do kadry kierowniczej i inteligencji oraz 35% pracujących na własny rachunek. Opinie w tej kwestii związane są ponadto z wielkością miejsca zamieszkania. Stosunkowo najmniejszą akceptacją gwarantowanego przez państwo prawa obywateli do dobrobytu wyróżniają się mieszkańcy największych miast (39% wskazań).

Opinie dotyczące prawa do publicznego głoszenia swoich poglądów i możliwości emigracji są mało zróżnicowanie ze względu na cechy społeczno-demograficzne badanych. Silniej zaznaczają się natomiast rozbieżności opinii na temat prawa do nauki religii w szkole publicznej. We wszystkich grupach społecznych dominuje przekonanie, że państwo powinno zapewnić dzieciom każdego obywatela, który sobie tego życzy, naukę religii w szkole. Niektóre grupy jednak znacząco częściej niż inne kwestionują to prawo. Należą do nich mieszkańcy miast liczących ponad 500 tys. ludności, respondenci z wyższym wykształceniem, kadra kierownicza i inteligencja, osoby pracujące na własny rachunek oraz badani uczestniczący w praktykach religijnych.

OBOWIĄZKI OBYWATELI WOBEC PAŃSTWA
Badanym przedstawiliśmy również katalog zachowań prosząc każdorazowo o określenie, czy powinny być one obowiązkiem obywatelskim. Część wymienionych przez nas zachowań ma rangę normy konstytucyjnej (np. płacenie podatków od dochodów osobistych, służba wojskowa mężczyzn), inne zaś - formalnie rzecz biorąc - są przysługującym obywatelowi prawem, a nie obowiązkiem (jak uczestnictwo w wyborach i referendach), jeszcze inne zachowania (np. informowanie władz o osobach niepłacących podatku) nie są w żaden sposób uregulowane prawnie, pozostając jedynie kwestią etyki i obyczaju.

Niemal wszystkie wymienione przez nas zachowania zdecydowana większość badanych zalicza do obowiązków obywatela wobec państwa. Nie budzi wątpliwości to, że należy do nich ochrona dobrego imienia kraju przed obcymi. Jedynie nieliczni ankietowani kwestionują zasadność takich obowiązków obywatelskich, jak: współpraca z policją w celu schwytania przestępcy, płacenie podatków, udział w wyborach najwyższych władz państwa i referendach. Respondenci niemal powszechnie (83%) uznają za obywatelski obowiązek służbę wojskową mężczyzn. Prawie trzy czwarte ankietowanych (73%) podobnie traktuje sprawowanie obowiązków publicznych, np. funkcji ławnika w sądzie. W odczuciu przeważającego odsetka badanych obywatel nie powinien natomiast być zobowiązany do informowania władz o osobach uchylających się od płacenia podatków.

Bardzo duże odsetki respondentów uznających poszczególne zachowania (z wyjątkiem jednego) za obywatelski obowiązek wskazują nie tyle na przekonanie o potrzebie ich formalnego uregulowania i obwarowania sankcjami za ich niedopełnienie, ile oznaczają po prostu wysoki stopień ich aprobaty.

Większość wymienionych zachowań nie budzi kontrowersji w poszczególnych grupach społecznych i jest jednoznacznie postrzegana jako powinność obywatela wobec państwa.

Stosunkowo najwięcej rozbieżności jest w opiniach dotyczących obowiązkowej służby wojskowej mężczyzn oraz informowania władz o osobach uchylających się od płacenia podatków. Przeciwni obowiązkowi służby wojskowej są najczęściej uczniowie i studenci (38%), generalnie ludzie młodzi - do 24 roku życia (35%). Stosunkowo rzadko akceptują go osoby z reguły częściej popierające rozwiązania liberalne w sferze norm społeczno-obyczajowych - mieszkańcy dużych miast, respondenci lepiej sytuowani i wykształceni oraz badani w ogóle nieuczestniczący w praktykach religijnych. Niemniej jednak zwolennicy obowiązkowej służby wojskowej mężczyzn dominują we wszystkich uwzględnionych w analizach kategoriach społecznych.

Sprzeciw wobec obowiązku informowania władz o osobach niepłacących podatków wiąże się przede wszystkim z wykształceniem ankietowanych. Im jest ono wyższe, tym częstsza opinia, że nie powinno to leżeć w sferze powinności obywatelskich. Tego zdania są zatem przede wszystkim badani z wyższym wykształceniem, mieszkańcy miast liczących ponad 500 tys. ludności, respondenci o najwyższych dochodach per capita w rodzinie (powyżej 799 zł), a w grupach społeczno-zawodowych kadra kierownicza i inteligencja oraz osoby pracujące na własny rachunek.

Zdaniem przeważającego odsetka badanych relacje między państwem a obywatelem powinny opierać się na zasadzie wzajemności. Państwo powinno zatem gwarantować wszelkie prawa obywatelskie tylko tym, którzy przestrzegają prawa i wypełniają swoje zobowiązania wobec niego, i odwrotnie - obywatel powinien wówczas spełniać swoje obowiązki wobec państwa, kiedy dba ono o jego prawa i interesy.

Implikacją realizacji tej zasady w praktyce może być zgoda na obywatelskie nieposłuszeństwo, np. w sytuacji, gdy nie jest przestrzegana fundamentalna i gwarantowana konstytucyjnie zasada wolności słowa i wolności religijnej. Może ono polegać na odmowie podjęcia służby wojskowej lub (co formalnie wprawdzie nie jest obowiązkiem, ale jako taki jest postrzegane) udziału w wyborach. Sytuacja staje się mniej jednoznaczna, gdy oczekuje się od państwa spełniania obowiązków, do których ono się nie zobowiązuje, np. zapewnienia każdemu stałej pracy czy dobrobytu. Poczucie, że państwo nie wywiązuje się ze swoich obowiązków wobec obywateli, które - jak widać - nie tylko mogą, ale i są definiowane bardzo szeroko, może zatem sprzyjać osłabianiu identyfikacji z państwem i jego instytucjami oraz tolerancji wobec zachowań łamiących prawo (np. niepłacenia podatków).

W myśleniu o relacjach między państwem i obywatelem, szczególnie zaś w postulatach dotyczących powinności państwa wobec obywateli można dopatrywać się tęsknoty za niektórymi aspektami jego funkcjonowania w minionym systemie. Wprawdzie silne są oczekiwania, że państwo zdejmie z nas część odpowiedzialności za nasz los, zapewniając nam miejsca pracy i godziwe zarobki, jednak mało kto, jak można sądzić, dobrowolnie zrezygnowałby z uzyskanych wolności politycznych i osobistych. Niemal jednoznaczne w ostatnim okresie poparcie dla wizji państwa opiekuńczego może też wynikać z niezgody na postrzeganą słabość państwa w rozwiązywaniu problemów społecznych, np. takich, jak ochrona przed przestępczością, bezrobocie, funkcjonowanie służby zdrowia.

Opracowała
Beata ROGUSKA"
  • awatar Gość: snyorfvspqbsujb, http://www.hrxatbcxpi.com uxwntscihs
  • awatar Gość: kvvoxfvspqbsujb, http://www.lvlemquver.com wruktfvdan
  • awatar Gość: gkkvifvspqbsujb, http://www.mhtrmdxzwc.com zgwszjhbow
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Czy mnie jeszcze pamiętasz ? 05:27 Metallica.
 

 
Przepisane ze strony http://www.docreview.pl/

"Większość z nas nie zdaje sobie sprawy, gdzie dokładnie znajdują się nasze pieniądze. Możemy być jednak pewni, że nie ma ich w bankach. Współczesny świat, jak nigdy dotąd, to układ naczyń połączonych. Kryzys na jednym rynku osłabia pozostałe. W błyskotliwym dokumencie Erwin Wagenhofer przygląda się funkcjonowaniu światowego systemu finansowego. Najlepiej kupować, gdy krew jest na ulicach – tłumaczy inwestor rezydujący w Singapurze. – Wtedy zarabia się najwięcej. Zamknięte środowisko doradców finansowych i bankierów na naszych oczach tworzy rzeczywistość dynamicznego wzrostu i błyskawicznych profitów. Przykładem może być Costa del Sol, gdzie w ciągu kilkunastu lat postawiono ponad milion domów – zbyt drogich, żeby je sprzedać. Inwestycje budowlane to jednak ciągle dochodowa gałąź rynku, dlatego w Hiszpanii rosną kolejne osiedla widma.

Austriacki filmowiec zderza poglądy beneficjentów liberalnego kapitalizmu z punktem widzenia jego ofiar, stara się prześledzić i odtworzyć mechanizmy nowoczesnego rynku bez granic. Rozmawia z przedsiębiorcami i lobbystami. Przepytuje ekonomistów i akademików. Odwiedza raje podatkowe i indyjskie ulice nędzy. Przeraża brakiem skrupułów jednych i beznadziejnym położeniem drugich. W Burkina Faso każde dziecko rodzi się dzisiaj zadłużone. Wszystko przez politykę Banku Światowego – komentuje afrykański producent bawełny. Świat, jaki pokazuje Wagenhofer, wydaje się postawiony na głowie. Kto posprząta bałagan?

Gdy Erwin Wagenhofer kręcił swój film, Zachód kąpał się w prosperity, zaciągaliśmy ochoczo kolejne kredyty, a eksperci zachęcali do nowych inwestycji. W swoim wizjonerskim filmie reżyser pokazał, że świat finansów stoi na głowie. Czy kryzys był więc nieunikniony? Czy czynione w oderwaniu od norm etycznych inwestycje banków nie są jego pierwszą przyczyną? A przecież to nasze pieniądze są inwestowane. Czy możemy coś zrobić, czy jesteśmy skazani na bycie nieświadomymi sprawcami skrajnej niesprawiedliwości na świecie? Czy nadal obowiązuje hasło „business as usual”?"

<object width="400" height="300"><param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/fq6U4hdJspg&;hl=pl&fs=1&"></param><param name="allowFullScreen" value="true"></param><param name="allowscriptaccess" value="always"></param><embed src="http://www.youtube.com/v/fq6U4hdJspg&;hl=pl&fs=1&" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"></embed></object>

Koniecznie zobacz film - "Let’s Make Money"
Reżyseria /Directed by: Erwin Wagenhofer
Produkcja /Production: Allegrofilm, Austria 2008
107 min.
Warto zamiast frazesów usłyszeć echo i zobaczyć cień prawdy. Ten b. już głośny w odbiorze film można będzie we wrześniu zobaczyć w polskim kinie (może dwóch). Media nie zamierzają bowiem pokazywać Polakom - w jakim świecie żyjemy naprawdę.

aurbanski

  • awatar Gość: @Trud-El: Search .. http://video.google.com/googleplayer.swf?docid=-1887591866262119830&amp;hl=un&amp;fs=true
  • awatar Gość: Я конечно, прошу прощения, но это мне не совсем подходит. Кто еще, что может подсказать?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
:-)

<object width="425" height="344"><param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/WcFCAnVzElU&;hl=pl&fs=1&"></param><param name="allowFullScreen" value="true"></param><param name="allowscriptaccess" value="always"></param><embed src="http://www.youtube.com/v/WcFCAnVzElU&;hl=pl&fs=1&" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"></embed></object>
 

 
CZY UDA SIĘ TYM RAZEM PRZEŁAMAĆ BUIUROKRATYZM URZĘDNIKÓW RP I UZYSKAĆ COŚ DOBREGO DLA POLSKI i całej EUROPY?

Zamiast emitować dwutlenek węgla do atmosfery, można go przerobić na benzynę lub olej napędowy. To rewolucyjny pomysł prof. Dobiesława Nazimka z lubelskiego UMCS, którym zainteresowało się Ministerstwo Gospodarki. Szef resortu, wicepremier Waldemar Pawlak odwiedził Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej. - Najpierw przez godzinę pan premier był u mnie w rektoracie. Potem, przez kolejne półtorej godziny, był u profesora Nazimka - powiedział Gazecie Współczesnej rektor UMCS prof. Andrzej Dąbrowski. - Są naukowcy, z którymi będę rozmawiał o sztucznej fotosyntezie, czyli możliwości łączenia dwutlenku węgla z wodą, przy obecności katalizatora. Warto na to zwrócić uwagę –powiedział na jednej z konferencji prasowych Waldemar Pawlak. Profesor Dobiesław Nazimek z Wydziału Chemii UMCS sztuczną fotosyntezą zajmuje się od wielu lat. Opracował cały projekt z tym związany i wysłał go niedawno do Pawlaka. Ministra na tyle to zaciekawiło, że osobiście chciał o tym porozmawiać z badaczem. - Chodzi o całą układankę, prowadzącą do ograniczenia emisji dwutlenku węgla do atmosfery i zagospodarowania go. Łącząc dwutlenek węgla z wodą, bez trudu uzyskujemy paliwo: benzynę lub olej napędowy - tłumaczył Gazecie Współczesnej prof. Nazimek. Według szacunków profesora Nazimka zastosowanie tej metody w największych zakładach przemysłowych w kraju, pozwoliłoby produkować 21 mln ton paliwa rocznie. Polacy wykorzystują rocznie 6 mln ton benzyny. - Można to stosować w całej energetyce: w zakładach produkujących prąd, ciepło, a nawet nawozy sztuczne. W efekcie mielibyśmy nie tylko własne paliwo, ale też tańczy prąd, energię czy właśnie nawozy. Bo ich producenci nie musieliby płacić za emisję dwutlenku węgla –powiedział Gazecie Współczesnej prof. Nazimek. Resort gospodarki jest tym bardzo zainteresowany. We wtorek po południu Waldemar Pawlak spotkał się ze swoimi doradcami i pracownikami ministerstwa. - M.in. właśnie w sprawie lubelskiego pomysłu - powiedziała Gazecie Współczesnej Iwona Dżygała z Biura Prasowego Ministerstwa Gospodarki. - Ale już na spotkaniu u nas obiecał, że będzie namawiał podległe mu agendy do 'wejścia”w ten projekt –powiedział w rozmowie z Gazetą Współczesną rektor Dąbrowski. - Chodzi m.in. o całą gałąź węglową.
Podobno ....
Technologia pozyskiwania metanolu z odpadowego dwutlenku węgla, a następnie przekształcania go w paliwo będzie przedmiotem współpracy między Uniwersytetem Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie oraz Elektrociepłowni Lublin-Wrotków.
Ponoć ....
List intencyjny w tej sprawie podpisali m.in. rektor uczelni prof. Andrzej Dąbrowski oraz prezes zarządu Elektrociepłowni Lublin-Wrotków (wchodzącej w skład Polskiej Grupy Energetycznej) Mieczysław Michalski. Obie strony zadeklarowały utworzenie zespołu roboczego, który opracuje harmonogram działań, oszacuje koszty inwestycji i przygotuje umowę. Efekty pracy zespołu mają być znane jeszcze w tym roku.
Okaże się czy ....
Wydział Chemii UMCS oraz elektrociepłownia będą współpracowały w zakresie prowadzenia badań oraz wdrożenia technologii wykorzystującej odpadowy dwutlenek węgla z emisji elektrociepłowni. W pierwszym etapie prace mają się koncentrować na przetwarzaniu CO2 w metanol. Następnie - co będzie już przedmiotem odrębnej umowy - prowadzone mają być prace nad przetwarzaniem metanolu w procesie MTG (Methanol to Gasoil)

"Chodzi o dwa procesy. Najpierw sztuczna fotosynteza, CO2 z wodą, co daje nam metanol, a potem metanol separujemy i sprzęgamy do wyższych węglowodorów i to są właśnie dopiero benzyny i olej napędowy" - tłumaczył prof. Dobiesław Nazimek z Wydziału Chemii UMCS, który wraz z zespołem naukowców opracował metodę.

Paliwo uzyskane w taki sposób ma być tańsze, czystsze (bez siarki i azotu), bardziej przyjazne środowisku i wydajniejsze.

Jak dodał prof. Nazimek badania nad sztuczną fotosyntezą prowadzone są na świecie od wielu lat a technologia opracowana w UMCS nie jest jedyną tego typu - podobną wypracowali też naukowcy w USA. Jego zdaniem technologie te będą wprowadzane i stosowane, ponieważ rośnie zapotrzebowanie na alternatywne źródła energii a zasoby ropy naftowej wyczerpują się.

Zdaniem prezesa Elektrociepłowni Lublin-Wrotków pomysł naukowców na wykorzystywanie dwutlenku węgla - którego rocznie elektrociepłownia emituje ok. pół miliona ton - jest potrzebny i wydaje się możliwy do zastosowania. "Będziemy jeszcze bardziej czystym producentem ciepła dla miasta" - zaznaczył.

Elektrociepłownia jest największym wytwórcą ciepła i energii elektrycznej na Lubelszczyźnie. Posiada największy w Polsce blok gazowo-parowy. (PAP)

Projekt naukowców z lubelskiego Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej ma jesienią zweryfikować specjalny zespół powołany przez ministerstwo gospodarki. (pytanie dlaczego ,,, nie natychmiast -a dopiero jesienią ?)
Profesor Dobiesław Nazimek - który kieruje projektem - twierdzi, że już w 2011 roku mogą popłynąć pierwsze litry sztucznej benzyny. Metoda lubelskich naukowców polega na wytwarzaniu za pomocą sztucznej fotosyntezy metanolu, a następnie sztucznego paliwa.

Dziennik Polska napisał, że w Lublinie w 2007 roku powstała spółka Ekobenz, która ma się zająć wdrożeniem technologii i zainteresować nią duże firmy. Planuje też złożyć wnioski o fundusze pomocowe do Unii Europejskiej. Według gazety, realizacja projektu ograniczyłaby zanieczyszczenia, czego domaga się Unia.

Nadzieja umiera ostatnia.

Profesor Dobiesław Nazimek ma nadzieję, że do końca roku uda się podpisać umowę z Polską Grupą Energetyczną i do produkcji paliwa wykorzystać CO2 powstający w wyniku spalania metanu.

Polska eksporterem ekologicznej benzyny?
wtorek 7 lipca 2009 08:50

Będziemy robić tanie paliwo z powietrza
Dzięki polskim naukowcom, dwutlenek węgla przestanie być kojarzony z gazem, który truje atmosferę. Będzie surowcem używanym do produkcji taniego paliwa. Chemicy z Lublina z pomocą dużych zakładów, będą robić z CO2 benzynę. Koszt produkcji 1 litra płynu wyniesie około 40 groszy.
Naukowcy z Lublina próbują dym z komina zmienić w paliwo. Prof. Dobiesław Nazimek z Uniwersytetu Marii Skłodowskiej-Curie w Lublinie, opatentował sposób wytwarzania za pomocą sztucznej fotosyntezy paliwa z dwutlenku węgla. W pomysł zaangażowało się Ministerstwo Gospodarki. Zainteresowany jest też sektor energetyczny.
Sztuczna fotosynteza to łączenie dwutlenku węgla z wodą przy obecności katalizatora. W efekcie powstaje paliwo: benzyna lub olej napędowy. Ta metoda zastosowana w największych zakładach przemysłowych kraju (elektrowniach, ciepłowniach, fabrykach produkujących nawozy sztuczne) dałaby efekt w postaci 21 mln ton paliwa co roku. To trzykrotnie więcej niż Polacy rocznie zużywają benzyny.

- To bardzo ostrożne szacunki. Taki wynik teoretycznie byłby możliwy do osiągnięcia już za trzy lata. Najpierw jednak czeka nas budowa pilotażowej fabryki - podkreśla w "Dzienniku Zachodnim" prof. Nazimek.

I w tym tkwi problem. Na budowę fabryki (prawdopodobnie w Zakładach Azotowych w Kędzierzynie-Koźlu) i trzyletni program badawczy trzeba 100 mln zł. Zainteresowane jest Ministerstwo Gospodarki. Wicepremier Waldemar Pawlak osobiście spotkał się z prof. Nazimkiem. -

Formalności trwają. Kwota nie jest wygórowana, bo chodzi o rynek wart 20 miliardów złotych- podkreśla profesor.

Czy metoda produkcji paliwa z dwutlenku węgla prof. Dobiesława Nazimka odmieni polski przemysł i przyniesie krociowe zyski? Energetyka i inne zakłady emitujące ten szkodliwy dla środowiska gaz wiele by za to dały. Szukają rozwiązań, które obniżyłyby koszty produkcji. Znalezienie odpowiedniej technologii, to mniejsze rachunki za prąd dla nas wszystkich.

- Limity na darmową emisję dwutlenku węgla są za niskie. A w następnych latach będą jeszcze niższe. Wykorzystywanie tego odpadu byłoby dla nas bardzo korzystne - podkreśla w "DZ" Paweł Gniadek, dyrektor departamentu komunikacji rynkowej i PR w Tauron Polska Energia SA.

Prof. Nazimek z Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie jest także autorem technologii produkcji biobenzyny z buraków cukrowych, a konkretnie z surowego etanolu. Obecnie lansowana technologia przetwarzania dwutlenku węgla w paliwo mogłaby zapewnić bezpieczeństwo energetyczne kraju. Dzięki sztucznej fotosyntezie za pomocą katalizatorów można przekształcić zwykłą wodę i dwutlenek węgla w paliwo. Tym zaś można napędzać samochody, ogrzewać mieszkania, produkować energię elektryczną. Do tej pory stosowano ją w laboratoriach. Dzięki prof. Nazimkowi będzie możliwa na skalę przemysłową. Pieniądze na stworzenie doświadczalnej fabryki mogą pochodzić z Unii Europejskiej.

- Na trzyletni program potrzeba 100 mln złotych. Do produkcji paliwa potrzebny jest w miarę czysty dwutlenek węgla. Ten emitowany przez energetykę zawiera toksyny. Będziemy pracować nad rozwiązaniem tego problemu - podkreśla w "Dzienniku Zachodnim" prof. Nazimek. Paliwo można także produkować z węgla. Nad takim rozwiązaniem jakiś czas temu zastanawiała się Kompania Węglowa. Taka technologia jest stosowana m.in. w RPA. Paliwo wytwarzane przez firmę SASOL jest sprzedawane na stacjach benzynowych. W tym kraju produkcja jest opłacalna, bo węgiel wydobywany jest metodą odkrywkową, tańszą niż na Górnym Śląsku.
Twórca koncepcji produkcji paliw płynnych z dwutlenku węgla, prof. Dobiesław Nazimek z Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej, może liczyć na pomoc Ministerstwa Gospodarki.
Takiej odpowiedzi udzieliła posłance Annie Sobeckiej wiceminister gospodarki, pełnomocnik rządu ds. energetyki jądrowej Hanna Trojanowska, odpowiadając na jej interpelację w tej sprawie.

Przypomnijmy, że chodzi o projekt otrzymywania w drodze syntezy i przy zastosowaniu odpowiednich katalizatorów metanolu po połączeniu CO2 z wodą, a następnie przetwarzanie metanolu do wyższych węglowodorów (benzyn i oleju napędowego). Do syntezy konieczne jest uzyskanie dwutlenku węgla o czystości 96 proc.Jak poinformował MG prof. Nazimek, opracował on nowy fotokatalizator. Dzięki niemu możliwa jest realizacja procesu syntezy z wydajnością, która wystarczy do zastosowań komercyjnych.

Z listu wiceminister wynika, że obecnie funkcjonuje w Polsce tylko jedna instalacja do przetwarzania CO2 na metanol i to w skali laboratoryjnej – na UMCS w Lublinie. Tymczasem do przetestowania technologii na szerszą skalę, konieczne jest wybudowanie instalacji co najmniej półtechnicznej. „Takie plany inwestycyjne istnieją w Łomży, Lublinie i Kędzierzynie” - podkreśla wiceminister. „Pan profesor prowadzi dalsze prace nad udoskonaleniem sztucznej fotosyntezy. Naukowcy z UMCS chcą stosować tę technologię do przeróbki dwutlenku węgla wprost z elektrowni. Według szacunków pana profesora, dokończenie badań wymaga trzech lat pracy i ok. 20,5 mln zł dofinansowania”.

Z listu minister Trojanowskiej wynika też, że podczas spotkania z profesorem Nazimkiem przedstawiciele MG zaproponowali powołanie zespołu do przygotowania analiz poprzedzających decyzje inwestycyjne w sprawie budowy półtechnicznej instalacji. Ponadto ustalili oni, że istnieje szansa dofinansowania badań środkami z Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka, a resort służy pomocą w realizacji przedsięwzięć komercyjnych .....

MILI MOI - SAMO GADU GADU nic nie wnosi ... URZĘDNICY w Kraju, EUROPOSŁOWIE w Brukseli - czekamy na Wasze działania promujące ten projekt na różnych forach i na wyniki, z których może skorzystać POLSKA oraz cała EUROPA !


07.08.2009
  • awatar Gość: Wb7JMs http://www.c1dOvW6eef5JOp8ApWjKQy5RO5mLafkc.com
  • awatar Gość: no i co z tym paliwem ? bedzie cos z tego ?
  • awatar Gość: Najgorsze jest to ze produkcja będzie tania napisali że 40 gr/l a rząd pewnie nałoży taką akcyzę że napewno nic nieodczujemy:D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Co czeka nas za 5 lat.

Przez dwa tygodnie nastolatki na portalu Epuls.pl. zgłaszały kandydatów na europosłów, mogły też głosować na polityków z oficjalnych list partyjnych.

W pierwszej pięćdziesiątce nie ma żadnego kandydata na europosła. Listę otwiera... Czesio z Włatców Móch. Tuż za nim plasuje się Ędward Ącki, a następna jest Brzydula. Donald Tusk (miejsce 19) przegrał nie tylko ze Shrekiem ale i z Harry Potterem, nie mówiąc już o kabarecie Ani Mru Mru. O. Tadeusz Rydzyk w towarzystwie Janusza Palikota okupują miejsca 31 i 32 i mogą się cieszyć, że są wyżej niż Mieszko I. Jarosław Kaczyński wylądował na pozycji 72 i jest o oczko lepszy od Władimira Putina.

- Gdyby wyrzucić z tej listy postaci fikcyjne, czyli wszystkich Czesiów i Shreków, to okaże się, że pozostaną głównie osoby, które są całkowicie apolityczne - mówi socjolog Dominik Antonowicz z UMK w Toruniu.


I co Wy mili Rodacy na to ?
Czy macie to gdzieś .... do wydłubania w przyszłości?

 

 
No i mamy pierwsze punkty w PE. Prof.Jerzy Buzek - zagorzały propagator Uniii Europejskiej został na 2,5 roku szefem PE (brawo p. Profesorze). Brawo też dla p. kwestor PE - macie Państwo na naszej liście rankingowej prawo do wpisu po 5 pkt. Ale żeby było śmieszniej p. Michał Kamiński, młody współtwórca zwycięstwa i później klęski PIS, też zarobił 0,5 punktu został bowiem szefem frakcji konserwatywnej w PE, z której zapewne z powodu zapatrywań i działań w młodości/przeszłości p. Michała (sympatyka przegranej brunatnej sprawy) - zrejterują konserwatywni Anglicy. Pan Michał dostaje u nas 0,5 pkt - dla zachęty - by się przeobraził może juz z zucha w harcerza.
 

 
Jest odpowiedź na pytanie|: Czy powstanie TKM (Trójca Konserwatystycznych Maniaków)w PE.

Kaczyński ogłosił powstanie nowej partii i "dobrą wiadomość dla Polski"

Jarosław Kaczyński ogłosił powołanie nowego europejskiego ugrupowania, którego członkiem założycielskim jest PiS. - W tej grupie interesy narodowe nie podlegają dyscyplinie, (...)to jest bardzo poważna różnica w stosunku do EPP (Partii, do której należy PO) - powiedział Kaczyński na konferencji prasowej.

W tej grupie interesy narodowe nie podlegają dyscyplinie: to znaczy tam, gdzie jakaś grupa uznaje, że chodzi o jej interes narodowy tam nie może jej być nic narzucone - to jest bardzo poważna różnica w stosunku do EPP - mówił Jarosław Kaczyński o nowej grupie w Parlamencie Europejskim.

- Grupa będzie liczyła już na wstępie 8 partii, 8 narodowości - prawdopodobnie w kolejnych etapach będzie jeszcze rozbudowywana, jako że rozmowy toczą się jeszcze z innymi partiami - mówił dalej prezes PiS, zaznaczając że nie może podać nazw partii.

Podkreślił jednak, że należące do ugrupowania partie są doświadczone i "znane w Europie". - Znaczna część partii, które wchodzą do tej grupy, to są partie które albo rządzą, albo rządziły, czy też współrządziły swoimi krajami - mówił o 8 członkach nowej partii Kaczyński.

"- To dobra wiadomość dla Parlamentu Europejskiego, ale przede wszystkim dobra wiadomość dla Polski, nie ukrywam że także dobra wiadomość dla PiS" - cieszył się.
więcej - na http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,98460,6743314,Kaczynski_oglosil_powstanie_nowej_partii_i__dobra.html
  • awatar europartia.pl: @nortus: Jak być konserwatystą i reformatorem jednocześnie? To proste. Działajac w polityce zmieniam tylko formę, a nie ruszam treści czyli tzw. pryncypiów. I juz jestem dwa w jednym. Pamiętam reformy społeczno-gospodarcze w PRLu - wszystkie robione w oparciu o tzw. socjalistyczne pryncypia. Wszystkie się nie udały. To był też przecież czysty konserwatyzm. Bo reformowanie konserwy - to zmiana wyłącznie formy (czasem nawet tylko opakowania), unikanie innowacyjności w treści, nie wspominajac już całkowitej niemozności twórczego myślenia o zmieniającym się świecie. Być może w tym konserwatywno-reformatorskim ugrupowaniu chciałby swoje stare przyzwyczajenia kreować europoseł Kamiński. Na razie jednak - i b. dobrze - został ten "nasz" orzeł lekko przystopowany ... przez trzeźwiejących Anglików.
  • awatar Nortus & Potworna spółka: nie wiem jak można być konserwatystą i reformatorem jednocześnie. dla mnie to jak ksiądz i komunista. ciekawa partyjka parlamentarna, czyli frakcja czyli inaczej mówiąc sekta. :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Czy powstanie TKM (Trójca Konserwatystycznych Maniaków) w PE.

PAP | dodane 2009-04-18 (100)

Prezes PiS Jarosław Kaczyński zapowiedział podczas Rady Politycznej tego ugrupowania, że eurodeputowani PiS wraz z brytyjskimi i czeskimi konserwatystami stworzą po czerwcowych wyborach nową grupy konserwatywną w Parlamencie Europejskim.

Szef PiS podkreślił, że warunkiem obrony narodowych interesów na forum Unii Europejskiej jest niezależność, którą daje możliwość działania pozbawionego nacisków. Jego zdaniem, gwarantuje to praca w PE w niezależnej i niedużej grupie.

Podkreślił też, że nowa grupa będzie miała duże znacznie w PE, bo będzie "języczkiem u wagi".
Rada Polityczna PiS jest poświęcona zbliżającym się wyborom do Parlamentu Europejskiego.

(jks) wp.pl

P.S. pełniejszej informacj na ten temat szukaj w poprzednich wspisach.

-------------------------------------------------------------------------------------------------

Nie masa nie rasa tylko - KASA KASA KASA

PAP | dodane 2009-04-17 (18:30)

Kampania do Parlamentu Europejskiego nie wystartowała jeszcze na dobre, a monitorująca jej finansowanie Fundacja Batorego już wskazuje uchybienia. Pierwszy wniosek: partie i kandydaci starają się omijać prawo.

Kampania wyborcza może być finansowana jedynie przez komitety wyborcze. Wysokość środków, jakie mogą być przeznaczone na kampanię do PE, jest ograniczona: to nieco ponad 10 mln zł.

Dla porównania: limit wydatków na kampanię w krajowych wyborach do Sejmu i Senatu to ok. 30 mln. Dlatego partie - co wykazuje Fundacja Batorego - uciekają się do obchodzenia przepisów dotyczących sposobu finansowania kampanii.


- Jako, że nie jesteśmy instytucją śledczą, tylko organizacją pozarządową, możemy wskazywać nie tylko wprost naruszenia prawa, ale też sytuacje, które w naszej ocenie są dwuznaczne, czy służące obejściu prawa - powiedział Adam Sawicki z Programu Przeciwko Korupcji Fundacji Batorego.

Według Fundacji, jeden z przypadków nieprawidłowości dotyczy europosła PSL Czesława Siekierskiego, który za pośrednictwem billboardów z własnym wizerunkiem i adresem internetowym zapraszał na "spotkania europejskie". Na materiałach nie było żadnej informacji, że to materiał komitetu wyborczego PSL, co oznacza, że prawdopodobnie nie był on finansowany przez ten komitet.

- Oczywiście europarlamentarzyści mają pewną pulę środków, która im pozwala na propagowanie swoich dokonań, nawet teraz w okresie wyborczym. Natomiast cykl spotkań, czy billboardów promujących wizerunek danej osoby tak naprawdę sprawia wrażenie materiałów wyborczych - podkreślił Sawicki.

Podobny problem odnosi się do innego europosła lidera centrolewicowego "Porozumienia dla Przyszłości" Dariusza Rosatiego, który poprzez billboardy zaprasza do udziału w organizowanej przez siebie Akademii Europejskiej.

Sawicki zwraca uwagę, że w tym przypadku reklamowane jest nie tylko działanie w postaci organizowania kursów, ale też wizerunek kandydata do PE. - To może sugerować, że ma to związek z wyborami, a koszty poniesione na taką kampanie nie są wliczone w limit komitetu wyborczego - zaznaczył ekspert.

Jeszcze inny sposób, który może być próbą obejścia limitu wydatków na kampanię, to zorganizowanie wiecu przez młodzieżówkę partyjną. Pod koniec marca Młodzi Demokraci zorganizowali w Poznaniu "Marsz poparcia dla udziału w wyborach do Parlamentu Europejskiego". W ramach tego spotkania - zaznacza Sawicki - rozdawano chorągiewki i baloniki PO, niesiono też transparent z wizerunkiem i danymi europosła Filipa Kaczmarka, który jest liderem wielkopolskiej listy Platformy w czerwcowych wyborach. - Można powiedzieć, że było to działanie zdecydowanie propagujące partię i danego kandydata - zwraca uwagę Sawicki. Jak podkreślił, za taki happening powinien płacić komitet wyborczy.

Z kolei na Podkarpaciu Izba Rolnicza zorganizowała spotkanie kandydatce PSL Joannie Jareckiej-Gomez pod hasłem "Pierwsza Polka w europarlamencie" (Gomez pracowała w PE, ostatecznie nie kandyduje z powodów osobistych). - Spotkanie to nie było organizowane jako spotkanie wyborcze, nie było też finansowane przez komitet wyborczy PSL - powiedział Sawicki.

Pole do nadużyć daje również internet. Na przykład na stronie kieleckiego portalu internetowego Echo Dnia pojawiał się banner reklamowy Konstantego Miodowicza, "numeru dwa" na tamtejszej liście PO. Nie był on jednak oznaczony jako materiał komitetu wyborczego. - Ponieważ ten banner nie jest oznaczony jako materiał wyborczy, jego koszty nie zostaną umieszczone w sprawozdaniu wyborczym PO - zwrócił uwagę Sawicki.

W tym samym Echu Dnia zamieszczono informację o konkursie, w którym można było wygrać bilety na mecz finału pucharu Polski w piłce ręcznej. 100 biletów ufundował... Konstanty Miodowicz (obok informacji zdjęcie polityka). - Pytanie z jakich środków to jest fundowane, czy z prywatnych, czy z jego biura poselskiego? Nie zmienia to jednak faktu, że jest to rodzaj kampanii wyborczej - ocenił Sawicki.

Jego zdaniem, wszystkie te wybiegi wynikają m.in. z tego, że na kampanie do PE jest zbyt niski limit wydatków. - Będzie dosyć nagminne, że będą odbywać się spotkania, na których kandydat opowiada o różnych kwestiach, a przy okazji wspomni o swoim kandydowaniu i będzie to organizowanie np. przez lokalną izbę gospodarczą. To są przykłady na obejście limitów wydatków - oświadczył ekspert.

Projekt monitoringu prowadzony przez Fundację im. Stefana Batorego opiera na dwóch poziomach: centralnym i lokalnym. Na poziomie centralnym monitorowane są wydatki przeznaczane na kampanię medialną, czyli na billboardy, reklamy w telewizji, radiu, prasie regionalnej i krajowej.

W ramach monitoringu na poziomie lokalnym Fundacja współpracuje z kilkudziesięcioma wolontariuszami z całego kraju, którzy m.in. ocenią spotkania kandydatów z wyborcami pod kątem poniesionych na nie wydatków, obserwować będą też reklamy wyborcze w lokalnych portalach.

Wstępny raport ma być ogłoszony tuż przed wyborami. Opublikowane zostaną w nim szacunkowe wydatki wyborcze, które poniosły komitety i zauważone nieprawidłowości w toku kampanii. Końcowy raport zostanie opublikowany w grudniu po dokonanej przez Fundację analizie sprawozdań wyborczych złożonych do PKW przez komitety wyborcze.

(mg)
 

 
Tu macie Państwo link do pierwszej TV Europarlamentu.

www.europarltv.europa.eu

WIEDZ WIĘCEJ NIŻ INNI !

 

 
Sorry - wprawdzie to info ze środy 11 marca 2009 18:40, ale tego nie można przeoczyć.

Brytyjczycy i PiS tworzą nową europartię
Już niedługo w europarlamencie może powstać nowa silna frakcja konserwatywna. Na jej czele chcą stanąć ramię w ramię z brytyjską Partią Konserwatywną parlamentarzyści PiS. Jak tłumaczy Adam Bielan, będzie to "poważna prawicowa grupa, eurorealistyczna i wolnorynkowa".
Na razie chętnych do tego tanga jest trzech. Lecz by powstała nowa partia europejska i grupa parlamentarna w Parlamencie Europejskim, potrzeba aż siedmiu partii z siedmiu róznych państw. Dlatego przed chętnymi do założenia nowej europejskiej frakcji konserwatywnej jeszcze dużo pracy i rozmów.

Pomysł nowej europejskiej siły politycznej powstał na łonie brytyjskiej Partii Konserwatywnej. Przewodniczący największej frakcji w europarlamencie - Europejskiej Partii Ludowej - Europejscy Demokraci, Joseph Daul, przyznał, że szef brytyjskich konserwatystów David Cameron już pod koniec ubiegłego roku uprzedził go o planowanym wyjściu Brytyjczyków. Obok Partii Konserwatywnej do frakcji należą m.in. PO i niemiecka CDU. PiS znalazło swoje miejsce w dużo mniejszej Unii na Rzecz Narodów.
PiS będzie więc dużym wygranym takiego rozwiązania. Nowa grupa ma bowiem szansę zająć czwartą, jeśli nie trzecią pozycję pod względem wielkości w PE. "Myślę, że będziemy się ścigać z liberałami o trzecie miejsce (po frakcjach konserwatywno-chadeckiej i socjalistycznej)" - mówi lider PiS w PE Adam Bielan.

Na razie poza Brytyjczykami i Polakami inicjatywą zainteresowana jest czeska ODS. Niedawno przedstawiciele trzech ugrupowań przeprowadzili serię rozmów w Strasburgu. Z brytyjskiej strony przyjechali czołowi brytyjscy konserwatyści - ministrowie w rządzie cieni: ds. zagranicznych William Hague i europejskich Marc Francois.

"Rozmowy w sprawie nowej partii prowadzimy od wielu miesięcy, od kilku tygodni regularnie się spotykamy, ostatnio w ubiegłym tygodniu w Londynie. Mamy stuprocentowe zapewnienie, że teraz to jest już pewne, że Partia Konserwatywna wychodzi z EPL - DE" - mówi Bielan.

"Chcemy, by była to poważna prawicowa grupa. Eurorealistyczna, wolnorynkowa, opowiadająca się m.in. za swobodą przepływu usług w UE" - mówi o projekcie Bielan. Czym będzie się różnić od obecnej konserwatywno-chadeckiej frakcji EPL - DE? Na pewno będzie od niej na prawo.

"Główna różnica polega na tym, że nie będziemy partią federalistyczną" - mówi lider ODS Jan Zahradil. "Chadecy są najbardziej euroentuzjastyczną partią w PE bardziej niż socjaliści. My tego rodzaju integracji nie popieramy. Na pewno nie będziemy też tworzyć grupy z partiami, które nie do końca są przychylne Polsce, np. z niemiecką CDU, w której kierownictwie jest pani Erika Steinbach" - dodaje Bielan.

P.S. W polityce nie ma "na pewno" - niestety.
 

 
Czy nierówna wycena naszych GŁOSÓW – jest zgodna z Konstytucją ?

Ot nowy dylemat.


W związku ze słusznym postulatem Platformy Obywatelskiej zniesienia (choćby na czas kryzysu) subwencji partiom politycznym w Polsce i oporem koalicjanta – PSL, warto by zrozumieć powody tego oporu !
Powód jest jeden: chłopski rozum !
Bo na chłopski rozum – jeśli ustawodawca w Ustawie z dnia 27 czerwca 1997 r. „O partiach politycznych” wartościuje nasze głosy w zależności czy głosujemy na partię taką czy siaką - to PSL jest bezkonkurencyjnym beneficjentem tej Ustawy i od 1997 r. jest grupą trzymającą się kasy.
Miły wyborco, jeśli myślisz, że Twój głos w wyborach do polskiego parlamentu jest głosem równym i tyle samo wartym co głosy pozostałych wyborców – to się mylisz! Tak było do czerwca 1997 r. Ustawodawca jednak „poprawił” nam demokrację i od 12tu lat już tak nie jest. Otóż (uważaj) - wartość każdego głosu wyborczego wyceniono w ustawie "O partiach politycznych" w PLN. Ta wartośc materialna Twojego głosu zależy od tego na jaką partię zagłosujesz (popularną czy nie). Oto cennik:

Wysokość kwoty za jeden głos (M)
procent liczba głosów (W)
1 do 5% 10 złotych
2 powyżej 5% do 10% 8 złotych
3 powyżej 10% do 20% 7 złotych
4 powyżej 20% do 30% 4 złote
5 powyżej 30% 1 złoty 50 groszy

Widzisz - wycena jest nierówna. Jedne głosy mają wartość wyższą niż inne, a inne wyższą niż pozostałe. Zmanipulowano ustawę tak, by z naszych podatków progresywnie przyznawać subwencje partyjne wg wzoru:

S = W1 x M1 + W2 x M2 + W3 x M3 + W4 x M4 + W5 x M5

Zatem podchodząc egoistycznie do tej kwestii – najbardziej opłacałoby się głosować na ugrupowania niewielkie lub niepopularne, ledwo przekraczające 5% głosów. Wówczas głos oddany na takie ugrupowanie / wg tabelki w ustawie / ma wartość najwyższą, ustawodawca wycenia go aż na 8 zł. To jest prawie 6 razy więcej niż wycena głosu na partię, która w sondażach zdecydowanie wygrywa i zdobedzie ponad 30% głosów. Taki głos wyborczy wg Ustawy traci na wartości aż 85 %. i wart jest tylko 1 zł 50 gr. Jasne ? (patrz tabelka).

Co ważne – zdaj sobie sprawę, że subwencje na finansowanie partii idą z naszych podatków – więc może (myśląc państwowo-twórczo) byłoby mądrze głosowanie na partie, które nie mają żadnej szansy przekroczyć bariery 5% - bo wprawdzie wg tabelki ustawowej głos na nie oddany wart jest 10 zł / ale one tego nie dostaną - bo nie wejdą do Sejmu z mocy innej noweli/- wchodzą ci co przebili próg 5%. Zatem głosując na partie o śladowym znaczeniu uzyskujemy spore oszczędności dla budżetu Państwa.
Z drugiej jednak strony - Obywatel/Patriota chciałby też, żeby jego głos wyborczy znaczył jak najwięcej (czytaj: miał największą wartość po to by ktos na kogo zagłosuje znalazł się w Sejmie).
Rada jest jedna: w nadchodzących wyborach do Sejmu wyborca powinienem głosować z kalkulatorem ... np. na lika małych ugrupowań. W tym może znów na operetkowo-mydlany PSL, który oscyluje w granicach 5-8% popularności i jak widać dobrze finansowo na tym wychodzi (bo za każdy głos oddany na tę partię budzet płaci jej min. 8 zł rocznie).
Rozumem chłopskim posługując się dalej - sięgnąłem po Konstytucje RP i doszedłem do wniosku, że całą tę Ustawę „O partiach politycznych” z 1997 r. posądzić można o niekonstytucyjność jako, że w Konstytucji RP czytamy: „Wybory do Sejmu są powszechne, równe, bezpośrednie i proporcjonalne oraz odbywają się w głosowaniu tajnym.”
Zwróć uwagę na słowo „równe” w odniesieniu do poniższej zasady równości wyborów !

Oto cechy wyborów pięcioprzymiotnikowych (takie są u nas do Sejmu) - wykładnia:

• zasada tajności głosowania - głosowanie przebiega w odseparowaniu, jest anonimowe, a karty do urn wrzuca się osobiście,
...O.K.)

• zasada bezpośredniości - wyborcy w drodze głosowania sami – bez żadnego pośrednictwa – przesądzają w sposób ostateczny i decydujący o składzie wybieranego organu. Wybory bezpośrednie określane są mianem wyborów jednostopniowych, w odróżnieniu od wyborów pośrednich, gdy głosowanie jest dwu - bądź wielostopniowe, (...O.K.)

• zasada równości - każdy wyborca dysponuje jednakową liczbą głosów (równość formalna), o jednakowej wadze i znaczeniu (równość materialna),
(coś tu nie halo i nie O.K. w ustawie w stosunku do tej konstytucyjnej zasady!)

• zasada powszechności - zakaz stosowania cenzusów wyborczych, każdy obywatel ma zarówno czynne, jak i bierne prawo wyborcze,
(...O.K.)

• zasada proporcjonalności - każda z partii otrzymuje mandaty w stosunku proporcjonalnym do liczby uzyskanych głosów.
...O.K.)

No właśnie - jeśli Konstytucja Najjaśniejszej RP z kwietnia 1997 r. stanowi, iż głos wyborczy obywatela ma jednakową wagę i znaczenie (!) a Ustawa „O partiach politycznych” z czerwca 1997 r. zupełnie ten zapis ignoruje, wyceniając głosy wyborcy (od 1,50 zł do 10 zł) w zależności od jakichś tam procentów popularności – to o co tu chodzi ?
Rozwiązując problem Platformie z koalicjantem - zapytam:
... czy wogóle subwencje partyjne są legalne jeśli oparte są na ustawie niezgodnej z Konstytucja RP ? I czy nie powinien się na ten temat przypadkiem wypowiedzić Trybunał Konstytucyjny? Bo ja stwierdzam (na swój chłopski rozum) jak wyżej, że ustawa „O partiach politycznych” nie jest zgodna z Konstytucją Rzeczypospolitej Polskiej z 6 kwietnia 1997 ! Tu rodzi się kolejne pytanie - kto maczał paluszki w takim a nie innym ukształtowaniu treści Ustawy „O Partiach politycznych” i czy w przypadku werdyktu TK o niekonstytucyjności ww. Ustawy zostaną zwrócone pieniądze do budżetu Państwa?

Na koniec DOBRA WIADOMOSĆ. W ustawie wyborczej z 2004 r. "Ordynacja Wyborcza do Parlamentu Europejskiego" - tworzonej pod okiem Unii - głos każdego wyborcy wyceniony został na potrzeby dotacji dla Komitetów Wyborczych (po 1 zł) -równo, czyli zgodnie z Konstytucją RP. Przynajmniej ta USTAWA z dnia 23 stycznia 2004 r. „Ordynacja wyborcza do Parlamentu Europejskiego” – gwarantuje, że przewidziane w niej dotacje będą w pełni legalne i zasadne dla 13 już zarejestrowanych komitetów wyborczych do Parlamentu Europejskiego – (wykaz komitetów poniżej / stan na 26 marca 2009 r.):

• Komitet Wyborczy Polska Partia Pracy
• Koalicyjny Komitet Wyborczy Porozumienie dla Przyszłości - CentroLewica PD+SDPL+Zieloni 2004)
• Komitet Wyborczy Polskie Stronnictwo Ludowe
• Komitet Wyborczy Unia Polityki Realnej
• Komitet Wyborczy Liga Polskich Rodzin
• Koalicyjny Komitet Wyborczy Naprzód Polsko - Piast
• Komitet Wyborczy Samoobrona
• Komitet Wyborczy Prawo i Sprawiedliwość
• Komitet Wyborczy Związek Słowiański
• Komitet Wyborczy Platforma Obywatelska
• Komitet Wyborczy Prawica Rzeczypospolitej
• Komitet Wyborczy Polska Patriotyczna
• Komitet Wyborczy Demokratycznej Partii Lewicy

aurbanski@walla.com
 

 
Warszawa, 25.03.2009 r.

Unia Europejska jako zgodny organizm gospodarczo-polityczny, który ma
1/ być systemem przyjaznym dla mieszkańców kontynentu
2/ zapewnić sprawiedliwy rozwój wszystkich regionów Europy
3/ być jednocześnie organizmem współpracy kulturowej i gospodarczej dla reszty świata
- jest niestety zagrożona … brakiem podstawowej regulacji.
Brak tej regulacji polega na tym, że do korzystania z biernego prawa wyborczego do organów i władz Unii Europejskiej – mają prawo także jej zaciekli przeciwnicy i otwarci wrogowie. Śmieszne i smutne to zarazem.
Zastanówmy się jednak – jaki pożytek może mieć UE z zasiadających w Parlamencie Europejskim nacjonalistów różnej maści, fanatycznych przeciwników integracji europejskiej i różnorodnych regionalnych partyjnych kacyków – którzy pchają się na listy wyborcze do Parlamentu Europejskiego wyłącznie po to żeby ją rozwalić! No właśnie. Jaki w tym sens. Regulacji w tym zakresie nie ma żadnej , a taki przeciwnik Unii – zgłoszony na listę wyborczą i nie daj Boże wybrany do Parlamentu Europejskiego przez pomyłkę niezorientowanych wyborców - to nic innego jak V kolumna sterowana przez środowiska antyunijne, zaciekłych jej wrogów (w konsekwencji – tych spoza kontynentu europejskiego również).
Obok wewnętrznych wrogów politycznych Unii jest jeszcze grupa kandydatów zaliczana do cwaniaków, którzy chcieliby na forum międzynarodowym załatwiać swoje własne partykularne interesy (vide: do niedawna kandydat na europosła - p. senator Misiak). Ten z powodzeniem ww. proceder uprawiał w polskim parlamencie i zamierzał zostać europosłem.
Czy kandydatów – nie spełniających kryteriów potrzebnych do budowania wspólnej Europy powinno się w ogóle brać pod uwagę przy tworzeniu list wyborczych?
Moim zdaniem czas wyposażyć Europejską Komisję Wyborczą do Parlamentu Europejskiego w instrument sita oddzielająego plewy od ziaren. Czas najwyższy postawic jakieś kryteria kandydatom, bo obecnie wrogowie UE - jak wirusy - mogą bezkarnie przenikać do ośrodków i organów unijnych, a to grozi destrukcją Europy.
Opisane wyżej typy "eurosceptycznych" kandydatów do PE łatwo znaleźć i nad Wisłą na wewnątrz-partyjnych listach wyborczych do Parlamentu Europejskiego.
Oto trzy niewinne przykłady:

p. Ryszard Czarnecki – członek – (żeby nie powiedzieć dosadniej) kilku w przeszłości ugrupowań antyunijnych, a obecnie propagator partii LIBERTAS.
Otóż ten pan pomimo otwartego wyrażanego publicznie wcześniej, wrogiego stanowiska w kwestiach integracji europejskiej i wspólnej unijnej waluty - przepierdział 5 lat w Parlamencie Europejskim z woli sympatyków Samoobrony PIS i LPR. A dziś objawia się zawziętym propagatorem polskiej sekcji irlandzkiej LIBERTAS - partii, która jak opisuje się ona sama na stronie – Libertas.eu „jest pro-europejskim ruchem, dla wprowadzenie większej demokracji, odpowiedzialności i przejrzystości prawa i instytucji w odniesieniu do Unii Europejskiej”, co nie przeszkadza tej partii (będącej własnością biznesmena z Irlandii i zrejestrowanej przez niego już we wszystkich 28 krajach unijnych)... być przeciwko Traktatowi Europejskiemu !

p. Marian Krzaklewski były ZChN-owiec – od lat zaciekły przeciwnik wejścia Polski do Unii Europejskiej, który pomimo swojego negatywnego dla Unii nastawienia dwa lata (2000 – 2002) ulokowany na nieważnym stanowisku kojarzonym z Brukselą korzystał prawdopodobnie z przywileju brania kasy unijnej - wyłącznie w zamian za szlifowanie swojego języka angielskiego.
Dziś to to NUMBER ONE Platformy Obywatelskiej - a tym samym kompromitacja partii w oczach związkowców (!)

p. Zbigniew Ziobro - skompromitowany b. minister sprawiedliwości i b. naczelny prokurator RP stosujący "prawo przeciw prawu" wobec przeciwników politycznych - w stosunku do którego toczą się z tego powodu obecnie postępowania prokuratorskie. Kandyduje, bo dla niego fotel europosła jest jedynym bezpiecznym miejscem na następne 5-lecie.

Zachęcam wszystkich odwiedzających tę stronę do opisywania - na Blogu http://www.europartia.pinger.pl - innych farbowanych lisów, kandydujących do Parlamentu Europejskiego – tych którzy nie powinni się znaleźć tam pod żadnym pozorem. Opiszcie takich kandydatów – świadomie kopiących swoim postępowaniem dołki pod rozwiązaniami mających uczynić Europę Ojczyzną wszystkich jej mieszkańców. Te farbowane lisy zamiast kandydować do władz unijnych, winny raczej założyć firmę pod nazwą AntyEuropa i tylko w jej wnętrzu - jak szczury powinny mieć szansę wgryzać się w upatrzone stołki. Mogą to robić nawet w ramach jakiegoś klucza wyborczego, ale byłbym za tym – że niekoniecznie na terenie Wspólnoty Europejskiej. A jeśli juz tacy "eurosceptycy" Unii znajdą się na listach wyborczych do PE (mocą podpisów Tuska, Pawlaka, Leppera, Mikkego i innych Olejniczaków) – to niech przynajmniej ujawnią oni swoje zamiary. Niech ujawnią jaką zaplanowali destrukcję UE – bo to, że będą ją czynić nadal jest raczej pewne !


aurbanski@walla.com
 

 
Na swoim blogu Senyszyn napisała: Premier Tusk postanowił zakasować św. Katarzynę, pod której wezwaniem prawicowy konwent zrobił klapę, i z konwentem własnego imienia iść na europejskie barykady. Z ludem roboczym w postaci odkurzonego Mariana Krzaklewskiego.

Krzaklewski to prehistoryczny działacz NSZZ „Solidarność”. Zaczynał w 1980 roku, kiedy związek w swych słynnych postulatach, uznanych za dziedzictwo ludzkości, domagał się wprowadzenia kartek na mięso. Jako przewodniczący związku (1991-2002) miał tak interesujące pomysły, jak zakończona sukcesem inicjatywa udupienia rządu Suchockiej (1993) czy uczynienie premierem nikomu wówczas nieznanego, Jerzego Buzka (1997) i kierowanie rządem z tylnego siedzenia, co w 2005 roku powtórzył Jarosław Kaczyński, z równie kochliwym Marcinkiewiczem.

Piękny Marian jest niczym kosmetyk „dwa w jednym”. Zwolennik strajków i masowych demonstracji, dopóki nie uderzały w rząd kierowany przez jego protegowanego. Działacz związkowy firmujący rządowe działania przeciw robotnikom. Uważa, że „łatwiej obalić rząd niż pół litra”, co świadczy o słabej głowie i jeszcze słabszych prawicowych gabinetach. Realizator czystek określonych mianem TKM (teraz, k..., my). Wyciszony medialnie od 2002 roku, kiedy to – jak twierdzi – „minęła mu słabość do swojej urody”.

Krzaklewski to istna kwintesencja Platformy Obywatelskiej. Do Tuska pasuje pod względem niechęci do lewicy, dyktatorskiego zadęcia i ambicji prezydenckich. Małżonka, będąca z ramienia PiS radną w Gdańsku, upodabnia go do Rokity. Ostentacyjna bogobojność – do Gowina, a uroda – do Nowaka. Piękny Marian ma być wyborczą seksbombą Platformy. Ponieważ seks się ulotnił, zostanie najpewniej niewypałem.

Propozycja dla Krzaklewskiego wygląda na chęć wrogiego przejęcia przez PO przynajmniej części elektoratu PiS w jego bastionie, czyli Podkarpackiem. W kujawsko-pomorskim rolę PiSołapa będzie pełnił Paweł Zalewski, były wiceprezes partii Kaczyńskiego. Miłośniczka kaczorów, Jadwiga Staniszkis jest kuszona na listę warszawską. Miałaby pozować do wspólnego zdjęcia z Danutą Hubner, Leną Kolarską-Bobińską i Jackiem Pałasińskim. Z Małopolski do Brukseli ma prowadzić Platformę były działacz Porozumienia Centrum, Andrzej Gołaś.

Aż żal, że Fotyga poszła w ambasadory. Mogłaby otwierać listę PO w Gdańsku. Na Podlasiu najlepszy dla partii Tuska byłby Kononowicz, ale chwilowo też już niestety zagospodarowany. Prawdziwym hitem byłoby wyjęcie PiS-owi - marzącego o Brukseli, a nie mającego kaczej zgody na kandydowanie – Kurskiego.

Przed wyborami krajowymi, warto się przekonać, ile prawicowo-nacjonalistycznego odchylenia jest w stanie znieść elektorat Platformy. Czy poprze listy szykowane pod hasłem: Kandyduj, kto w Boga i notowania Tuska wierzy. Do kompletu brakuje już tylko błogosławieństwa Rydzyka. Można je kupić za zgodę MSWiA na publiczną zbiórkę kasy na geotermalne wiercenia i przeniesienie „Dni modlitewnej zadumy” z Łagiewnik do Torunia.

prof. Joanna Senyszyn (11:20) 19 marca 2009

Nic ująć nic dodać ... - no może trochę historii: oto ona ....

-----------------------------------------------

Historia:

Rozmowa z JANEM JANOWSKIM, przewodniczącym Komisji Wyborczej Regionu "Mazowsze" NSZZ "Solidarność"
Przedruk za ,,Angora" nr 21, z 28 maja 2000

ANGORA: Przed kilkoma dniami Zarząd Regionu Mazowsze" w oficjalnym dokumencie stwierdził, że Marian Krzaklewski musi odejść. Wojna w "Solidarności" zaczęła się na dobre. Mimo to przewodniczącemu regionu Jackowi Gąsiorowskiemu zabrakło odwagi, żeby udzielić ANGORZE wywiadu. Dlatego o wypowiedź poprosiliśmy związkowca, który przed 20 laty tworzył mazowiecką "Solidarność", byłego przewodniczącego, dziś zastępcę, szefa wielkiej organizacji związkowej w "Mostostalu", która już w październiku ubiegłego roku jako pierwsza w kraju zażądała dymisji Krzaklewskiego.
- Dlaczego już w ubiegłym roku wystąpił pan z wnioskiem o odwołanie Krzaklewskiego?


- Chcieliśmy, żeby tą sprawą zajął się grudniowy zjazd, jaki odbył się we Władysławowie. Ale zjazd nas olał.


- Gdy Krzaklewski jednoczył prawicę i wygrał wybory, cały związek piał z zachwytu, gdy są problemy, chcecie go usunąć.


- Pod programem wyborczym AWS z 1997 roku w każdej chwili podpisuję się obydwoma rękami. Problem tylko w tym, że on w ogóle nie jest realizowany.


Czego konkretnie nie zrealizowano?


- Po pierwsze uwłaszczenie. Nie zrobiono nic. Zamiast tego sprzedano polskie banki, rozłożono elektronikę, przemysł tekstylny, zbrojeniowy. Nie uratowano nawet Stoczni Gdańskiej. Gdzie podziały się pieniądze z cegiełek - około 40 milionów nowych złotych? Zupełnie niepotrzebnie przeprowadzono reformę administracyjną i oświatową, a dwie pozostałe spartolono. Kasy chorych zamieniono na chore kasy. Z polityki prorodzinnej została tylko rodzinna prywata. Wreszcie zmiana kodeksu pracy, cały szereg antyzwiązkowych i antypracowniczych działań i ustaw, za którymi stoi były związkowiec, wicepremier Komołowski. Proszę pamiętać, że jego propozycje były jeszcze bardziej radykalne. W projekcie proponował umieścić zapis zezwalający na zwolnienie pracownika podczas urlopu, zwolnienia lekarskiego, praktycznie bez wypowiedzenia.


- Jak to możliwe, skoro krajem rządzi "Solidarność"?


- Polską nie rządzi związek zawodowy, tylko kacyki ze związkowej oligarchii. Ci ludzie wynaturzyli się, zdradzili związek.


- Kto najbardziej?


-Krzaklewski zdradził, Komołowski zdradził, Rybicki zdradził. Pałubicki całkowicie przeszedł na stronę Unii Wolności. Szkaradek zdradził. A także Maciej Jankowski. Na ostatnim posiedzeniu zarządu regionu naszego byłego przewodniczącego oficjalnie nazwaliśmy zdrajcą. Na następnym posiedzeniu będzie przyjęta uchwała potępiająca jego zdradę.........


.................. ...- Podobnie jak "Mazowsze", z działalności Krzaklewskiego nie jest zadowolony także jego macierzysty Region Śląsko - Dąbrowski. Razem to 40 procent członków związku. Dlaczego nie udało wam się odwołać przewodniczącego?


-Gdy Śląsk się buntował, Krzaklewski obiecał, że po swoim odejściu namaści na funkcję przewodniczącego "Solidarności" szefa regionu, Wacława Marszewskiego. Wcześniej podobną obietnicę składał swojemu pierwszemu zastępcy, Januszowi Śniadkowi. Gdy na zjeździe we Władysławowie pytałem kolegów delegatów, dlaczego nie odwołają Krzaklewskiego, odpowiedź zawsze była ta sama: nie jestem idiotą, jak podskoczę Krzaklewskiemu, to natychmiast wyrzuci mnie z rad nadzorczych, z czego będę żył? Takie układy panują w Komisji Krajowej.


- Nikt nie ma wpływu na przewodniczącego?


- Chyba nikt. To bufon. Myśli, że będzie prezydentem. Mógłby nim być, gdyby zrealizował program wyborczy AWS.


- Nie możecie więc nic zrobić?


- Możemy, czego dopomina się moja organizacja w Mostostalu, przestać płacić składki. Przewodniczący Gąsiorowski już obiecał nam, że związkowe pieniądze z ";Mazowsza" nie zasilą kampanii wyborczej Krzaklewskiego.


- Marian Krzaklewski chyba za panem nie przepada w związku z tym co pan robi?


- Mam informację z samego prezydium Komisji Krajowej, że chciał, żeby znaleziono metodę na "wykasowanie" mnie i Andrzeja Chytka.


- Marian Krzaklewski prawie na pewno nie zostanie prezydentem. Czy ta porażka zaszkodzi mu w "Solidarności"?


- Proszę przypomnieć sobie, jak porażka wyborcza zaszkodziła Waldemarowi Pawlakowi, i już ma pan odpowiedź.


- Widać już jego następcę?


- Jeszcze nie.


- A Maciej Płażyński?


- Za bardzo związany jest z unijnym odpryskiem AWS: Halem, Rokitą, Komorowskim. Przy katastrofie wyborczej - bo katastrofa w przyszłorocznych wyborach parlamentarnych przy tej polityce AWS jest nieunikniona - nie wiadomo, czy "Solidarność" w ogóle będzie jeszcze istnieć.

Rozmawiał KRZYSZTOF RÓŻYCKI
  • awatar Gość: After getting more than 10000 visitors/day to my website I thought your europartia.pinger.pl website also need unstoppable flow of traffic... Use this BRAND NEW software and get all the traffic for your website you will ever need ... = = > > http://massive-auto-traffic.com In testing phase it generated 867,981 visitors and $540,340. Then another $86,299.13 in 90 days to be exact. That's $958.88 a day!! And all it took was 10 minutes to set up and run. But how does it work?? You just configure the system, click the mouse button a few times, activate the software, copy and paste a few links and you're done!! Click the link BELOW as you're about to witness a software that could be a MAJOR turning point to your success. = = > > http://massive-auto-traffic.com Best regards Your friend Sophia
  • awatar Gość: I just found a new program that shows you how to make $3000 a month online just by answering simple surveys. ** Without selling ** Without any computer skills ** Without a lot of spare time ** WITHOUT ANY INTERNET MARKETING... ...interested to find out what it is? Get all the Information HERE!! http://money-with-surveys.com/start.html Sincerely, Linda
  • awatar Gość: After getting more than 10000 visitors/day to my website I thought your europartia.pinger.pl website also need unstoppable flow of traffic... Use this BRAND NEW software and get all the traffic for your website you will ever need ... = = > > http://massive-automatic-traffic.com In testing phase it generated 867,981 visitors and $540,340. Then another $86,299.13 in 90 days to be exact. That's $958.88 a day!! And all it took was 10 minutes to set up and run. But how does it work?? You just configure the system, click the mouse button a few times, activate the software, copy and paste a few links and you're done!! Click the link BELOW as you're about to witness a software that could be a MAJOR turning point to your success. = = > > http://massive-automatic-traffic.com Best regards Your friend Patricia
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (31) ›
 

 
Zapach nad Warszawką

Nie czytuję "Dziennika" - choć wielokrotnie mówiono mi, iż redaktorzy z tej gazety mają jaja i piszą do rzeczy. Otóż Dziennik dziś zadaje pytanie Tuskowi: czy zna znaczenie słowa ETYKA i jak daleko „wybrańcy narodu” oderwali się od spraw wyborców. Mnie ciśnie się pytanie inne: jak duże interesy są w stanie robić ci ludzie w Sejmie RP, którzy tworzą regulacje prawne w Państwie pod własne partykularne interesy ? ….
(vide p. senator Misiak). Jak sam T.M. pisze na swojej oficjalnej, rządowej stronie interentowej: "Nazywam się Tomasz Wojciech Misiak (ur. 7 lipca 1973 we Wrocławiu) - Jestem polskim politykiem i przedsiębiorcą".

Dwa w jednym – super, no nie?

Do tego gość jest przewodniczącym Komisji Gospodarki Narodowej.

- JAK PODEJRZEWAM RĘCE OPADAJĄ NIE TYLKO STOCZNIOWCOM SZCZECIŃSKIM.

- A panu panie Lechu W. nie ?

Co ciekawe w tym kraju w którym przyszło nam żyć - czym wyżej tym gorzej, bo np. za zasiadanie RADNEGO w stowarzyszeniu gospodarczym - wygasza się mu automatycznie mandat!
Ale dlaczego ta reguła nie jest stosowane w stosunku do posłów i senatorów? No dlaczego ? Odpowiem - bo tu są już b. duuuuże pieniądze. A z tych pieniędzy czerpią rodziny, znajomi - a także bezczelnie sami senatorowie i posłowie prowadzący jednocześnie działaność legislacyjną i działalność gospodarczą. Powszechnie ocenia się już, że ludzie z poszczególnych partii po zdobyciu bram sejmu stają się zalegalizowanymi klikami lobbystycznymi, - które na pierwszym miejscu stawiają dojścia do pieniądza. I tak uchwalają prawo by to co szemrane - w ich wykonaniu było legalne.

Zauważmy przy okazji, że pomimo ataków obopólnych PiSu i Platformy w sprawach duperelnych nie było do tej pory -co dziwne - wojny o stanowiska w wielkich placówkach gospodarczych-państwowych - np. Spółkach Skarbu Państwa. Zdaje się, że w tej materii Platforma i PIS ma jakąś Umowę. Platforma nie wycięła tych z PISu, którzy zawłaszczyli stanowiska za rządów premiera Jarosława Kaczyńskiego (vide Glapiński w ORLENIE) - a PIS za to przymyka oczy na kontynuację tego procederu przez Platformę. Oczywiście dodajmy, że tę politykę kadrową także od dawna uprawiał PSL, ale robił to zawsze za plecami silniejszego koalicjanta (teraz Platformy -przedtem SLD). Jednak zachłanność nie zna granic. Okazuje się, że przy deficycie spółek można robić lepsze interesy. Co do spraw Misiaka i dobrej znajomej Pawlaka - okaże się może, iż to wierchołek góry lodowej.

Tusk pewnie gdyby miał jaja - wyrzuciłby natychmiast Pawlaka ze stanowiska v-premiera, a w PSLu poszukałby przyzwoitszego człowieka, który mógłby zasiąść na stołku p. Waldka, a także w sprawie Misiaka poszedłby po rozum do głowy.

Jednak Pan Premier Tusk wolał nabrać wody w usta. A w atmosferze woniejących kupą spraw zamilkł także pan prezydent wszystkich Polaków i szefowie opozycyjnych partii politycznych (no może poza „lewitujacym” Olejniczakiem). Otóż odważył się on chlapnąć w TVN24, że wielu prezesów Klubów Sportowych (wymienił klubu AZS) - to posłowie i senatorowie Platformy Obywatelskiej i że do takich instytucji Państwo pompuje wielomilionowe dotacje z budżetu !

Tak więc dowiadujemy się, że kasa wypływa różnymi strużkami do miłych koleżanek i kolesi naszych wybrańców Narodu.


Do tej ostro woniejącej kupy niejasności, dołoży zapewne klocka Paweł Piskorski - który zna z autopsji sprawy wypróżnień - bo jak pamiętamy on sam jak balas wyleciał z platformy (ponoć za przekręty z mostami w Warszawie). Pamiętamy również, że nasz wspaniały Naród w owe przekręty Piskorksiego nie uwierzył i pomógł mu uciec przed zarzutami … aż do Europarlamentu na 5 lat. Więc teraz p. Paweł jako powracający szef nowego ugrupowania - być może w rewanżu pomoże Narodowi rozszyfrować umoczonych w nepotyzm dawnych pseudo przyjaciół. I zapewne znów - jak mawiał Marszałek J.P.- okaże się, że: „Naród jest wspaniały - tylko ludzie kurwy”.

aurbanski
Warszawa
16 marca 2009


Oto T.Misiak: ANTYkandydat
  • awatar Gość: Ot misiaczek - teraz są kolejjni Zbychu Rychu i Zdzuichu - ruleta kręci się dalej. A jest już 2010 r.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Lista bierników PSL

„Biernik” to ten kto ma przywilej korzystania z biernego prawa wyborczego – i którego mają WYBRAĆ inni !
Taki biernik umieszczany jest na wyborczej liście zgłaszanej przez partie. Wg polskiego prawa bezpartyjny obywatel nie ma szans zostać biernikiem - może być tylko „czynownikiem” – czyli tym, którego się namawia do wybrania partyjnych kolesiów innych kolesiów.

Lista „bierników” PSLu Pawlaka to „chyba pierwsza liga KORPORACJI PRZEDSIĘBIORCÓW” między innymi: Piechociński, Kalinowski, Kłopotek, Fronczak, Grzyb, Wojtas, Jarecka-Gomez Moszynński, Rakoczy i inni medialnie rozpoznawalni wysoko postawieni PSLowcy. Pawlak wie, że w przypadku wcześniejszych wyborów PSL będzie na krawędzi procentowego załapania się do Sejmu. Dziennikarze dobierają im się już do d. za lobbing, więc mandat i nowy immunitet i siedziba poza Polską będą niektórym pomocne – aż chciałoby się zaśpiewać:



Bo jam jest strażak - jakich tu mało

sikawkę bardzo dobra mam,

więc do pożaru zaraz przybywam,

swych usług nie odmówię wam !



A jak pan prezes OSP uzasadnia kandydatury swoich kolesi do Parlamentu Europejskiego? Oto cytat: - „Pan Kłopotek ma swój urok i swoje wdzięki – i dlatego może przydać się Europie”.



Dodajmy: z dietą 35 tysięcy złotych miesięcznie !



- Wystarczy ?



- No comments !

aurbansk@walla.com