• Wpisów:268
  • Średnio co: 15 dni
  • Ostatni wpis:4 lata temu, 19:32
  • Licznik odwiedzin:64 437 / 4169 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
W PRL ludzie okradali własne państwo - to jak miało być dobrze.
Żeby było dobrze zmieniono system na taki w którym własne państwo okrada obywateli.

I teraz jest OK !
 

 
Czy wiesz, że przed Trybunałem Stanu odpowiadają wyłącznie:
1) Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej,
2) Prezes Rady Ministrów oraz członkowie Rady Ministrów,
3) Prezes Narodowego Banku Polskiego,
4) Prezes Najwyższej Izby Kontroli,
5) czlonkowie Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji,
6) osoby, którym Prezes Rady Ministrów powierzył kierowanie ministerstwem,
7) Naczelny Dowódca Sił Zbrojnych.
8) W zakresie określonym w art. 107 Konstytucji odpowiedzialność
przed Trybunałem Stanu ponoszą również poslowie i senatorowie.

Zatem chciało by się chcieć, by w świetle art. 107 Konstytucji ww. urzędy, stanowiska i mandaty powierzano wyłącznie ludziom zasługującym na miano Mężów Stanu.
Tylko skąd w dzisiejszych, kurwa, czasach takich wziąć ?
 

 
PYTANKO.
Czy KOD jest za tym pożytecznym rozwiązaniem?
Ludzie często pytają dlaczego przedstawiciele tzw. „świata finansów” są w stanie tak dalece destabilizować realną gospodarkę? Dlaczego bez opamiętania spekulują walutami? Odpowiedź jest prosta. Robią to dlatego, że im na to pozwalamy. Najwyższa pora ich powstrzymać.
PODATEK TOBINA
Czym jest tzw. podatek Tobina?
Jest to rodzaj podatku obrotowego od handlu walutami, którego nazwa pochodzi od nazwiska amerykańskiego ekonomisty, Jamesa Tobina, laureata nagrody Nobla, który jako pierwszy postulował jego wprowadzenie. Idea podatku pojawiła się w reakcji na rosnące gwałtownie obroty handlu na rynku walutowym, co było m. in. konsekwencją uwolnienia w latach 70-tych ubiegłego wieku sztywnych kursów walut. Do tego czasu, jak przypomina inny amerykański ekonomista, Lester Thurow, „transakcje rządowe były w zasadzie jedynymi istotniejszymi przepływami kapitałowymi, które mogły określać wartość walut”. Zniesienie licznych wcześniej regulacji prawnych dotyczących przepływów kapitałowych stworzyło korzystne warunki do spekulacji, zwłaszcza na kursach walut, gdzie nawet niewielkie odchylenia kursu, mogą oznaczać krociowe zyski dla firm i osób uczestniczących w tym swoistym procederze handlu wartością pieniądza na ogromną skalę. Prowadzi on zarazem do tego, że ustalanie wartości walut przestaje mieć związek z realiami gospodarczymi, generując poważne kryzysy monetarne. Podatek Tobina ma temu zapobiec, a jednocześnie uzyskane z niego wpływy mają przynajmniej w jakimś stopniu niwelować drastyczne różnice między krajami najbardziej i najmniej rozwiniętymi wynikające z nierównomiernego rozwoju gospodarczego. Różnice te są w dużym stopniu następstwem właśnie deregulacji i ograniczania kontroli rządów nad poczynaniami sektora finansowego, który w dążeniu do krótkoterminowych zysków ignoruje rzeczywiste potrzeby realnej gospodarki.
Kto miałby go egzekwować i na co szły zebrane pieniądze? Co jego wprowadzenie oznaczałoby dla zwykłych ludzi (i w krajach pierwszego i trzeciego świata)?
Środki z egzekwowania podatku zbierane byłyby przez banki centralne i przelewane na specjalny fundusz. Biorąc pod uwagę fakt, że miałyby one służyć celom międzynarodowym, społecznym i rozwojowym, najrozsądniejszym byłoby przekazywanie ich organizacji zarządzanej i nadzorowanej przez ONZ. Mógłby zostać utworzony nowy organ ONZ, względnie można by poszerzyć kompetencje któregoś z już istniejących, zgodnie z ustaleniami podjętymi przez państwa decydujące się na jego stosowanie. Na tym podatku zyskaliby zarówno obywatele krajów trzeciego świata jak też i krajów rozwiniętych, gdyż znalazłyby się wtedy środki na sfinansowanie potrzeb milionów ludzi w zakresie wyżywienia, opieki medycznej oraz edukacji. Co równie istotne, podatek ten zdecydowanie ograniczałby niepożądaną spekulację, która niszczy gospodarkę.
Kto ustalałby jego wysokość?
W Europie mógłby to robić Parlament UE. Proponujemy wprowadzenie dwu-progowego podatku. W normalnych warunkach wynosiłby on kilka setnych jednego procenta, generując oczekiwane środki powyżej 50 miliardów dolarów rocznie. Pozwoliłoby to na podwojenie wydatków na międzynarodowy rozwój. Taka wysokość podatku nie miałaby wpływu na długofalowe inwestycje i płynność handlu.
W szczególnych przypadkach (kiedy określona waluta byłaby atakowana) podatek byłby znacznie zwiększany (zgodnie z instrukcjami centralnego banku państwa, którego waluta jest atakowana) do poziomu, na którym dalsze spekulowanie walutą stawałoby się nieopłacalne.
Jaką rolę w tym wszystkim odegrałoby państwo narodowe, a jaką instytucje międzynarodowe (np. Unia Europejska)?
Tę kwestię powinny uregulować międzynarodowe umowy. Ich przyjęcie nie powinno przysparzać większych trudności. Jest to kwestia właściwie techniczno-proceduralna odnosząca się głównie do określenia kompetencji i nic nie wskazuje na to, by mogła być przedmiotem jakichś szczególnych kontrowersji. Najważniejsza pozostaje wola wprowadzenia podatku.
Jakie instytucje należałoby powołać, by wprowadzić podatek Tobina?
Do wprowadzenia podatku Tobina nie jest potrzebne powoływanie żadnej instytucji, gdyż środki te byłyby zbierane przez banki centralne. Co innego w przypadku samego podziału środków- tutaj potrzebne jest powołanie organu, działającego pod auspicjami ONZ.
Podatek Tobina został zaproponowany w latach 70. od tego czasu wiele się zmieniło. na ile należałoby zmienić pierwotną koncepcję, by dostosować ją do czasów współczesnych?
Tak, rzeczywiście wiele się zmieniło od początku lat 70-tych. Pierwotna propozycja mówiła o globalnym podatku na transakcje międzywalutowe w wysokości 1%. Propozycja ta została wysunięta, gdyż rynki finansowe stawały się coraz bardziej rozregulowane, a rządy i państwa coraz bardziej bezsilne w kontrolowaniu gospodarki przy użyciu tradycyjnych narzędzi fiskalnych i monetarnych. Główną intencją podatku było odzyskanie kontroli nad gospodarką przez rządy poszczególnych państw.
Podatek Tobina wyewoluował ze swojej oryginalnej koncepcji z kilku powodów.
Po pierwsze, rynek walutowy jest 70 razy większy niż w czasach, kiedy Tobin przedstawiał swoją ideę. W latach 70’tych obrót gotówkowy wynosił 18 miliardów dolarów dziennie, pod koniec lat 90-tych wartość ta wzrosła do 1,2 biliona $ dziennie. Oczywiście, przeciętnie, bo zdarzają się dni kiedy obroty te są znacznie wyższe. Co najmniej 50-krotnie (!) przekraczają one łączną roczną sumę wydatków ludzkości na dobra i usługi. To monstrualna bańka spekulacyjna, która właśnie zaczyna pryskać.
Rynek transakcji walutowych stał się najbardziej dochodowym rynkiem na świecie, a idea, że nawet bardzo niewielki podatek wygenerowałby olbrzymie sumy pieniędzy, które mogłyby pomóc potrzebującym wydawała się coraz bardziej sensowna.
Po drugie, obecnie proponowana wysokość podatku jest znacznie niższa od pierwotnej propozycji - przyjmuje się, że aby osiągnąć cele przyjmowane wystarczyłoby zaledwie 0,05 % .
Po trzecie, politycy są zbyt zależni od sektora finansowego, by w ogóle zastanawiać się nad podatkiem, który znacząco zredukowałby machinacje dokonywane na rynku walutowym, toteż rozsądne jest proponowanie takiego poziomu opodatkowania, który jest możliwy dla nich do zaakceptowania - czyli o wiele niższego niż zakładał James Tobin.
Po czwarte, dwu-progowy podatek od transakcji walutowych jest szeroko akceptowanym pomysłem na metodę zapobiegania przyszłym kryzysom walutowym.
Jakie zagrożenia dla zwykłych ludzi płyną ze spekulacyjnych transakcji walutowych?
Największym zagrożeniem spekulacji walutowych jest wystąpienie poważnych kryzysów finansowych, które pociągają za sobą bardzo duże koszty społeczne.
Oszacowano, że na skutek kryzysu azjatyckiego pracę w tym regionie straciło około 20 milionów ludzi. Do tego można jeszcze doliczyć duży spadek dochodów, redukcja płac, wzrost cen dóbr podstawowych, oraz ograniczenie wydatków na usługi publiczne. Występujące kryzysy najbardziej odczuwają kobiety, dzieci i osoby starsze.
Często przestają funkcjonować szkoły. Pojawiają się kłopoty z zaopatrzeniem w żywność. Następuje wzrost niedożywienia i umieralności niemowląt. Wzrasta poziom przestępczości, przemocy i prostytucji (z prostytucją dziecięcą włącznie).
Większość kryzysów gospodarczych ostatnich dziesięciu lat zostało spowodowanych i zintensyfikowanych przez spekulacje na rynkach walutowych. Działalność spekulacyjna doprowadzała do rozprzestrzenienia się lokalnych wahań i niepokojów na główne rynki finansowe. Krajami najbardziej dotkniętymi przez takie wydarzenia były Meksyk (1994), Południowo-Wschodnia Azja (1997), Tajlandia, Indonezja, Południowa Korea, Rosja (1998), Południowa Afryka (1998, 2001), Argentyna (2000), Turcja (2001), Brazylia (1999, 2002). Działalność spekulacyjna, prowadząca do gwałtownych spadków wartości pieniądza, spowodowała szerokie rozprzestrzenienie się biedy.
Na ile mielibyśmy kontrolę nad tym, na co idą pieniądze z podatku Tobina?
Jak już wspomnieliśmy, kontrolą podziału środków pochodzących z wprowadzenia tego podatku mogłaby się zająć odpowiednia agenda ONZ - np. UNDP. Ważne jest ustalenie jasnych, przejrzystych kryteriów, według których odbywałaby się dystrybucja tych środków. Sprawa ta była już niejednokrotnie omawiana, głównie przez organizacje pozarządowe, istnieją konkretne projekty.
Na ile podatek Tobina pozwala na demokratyczną kontrolę nad gospodarką? Czy to wystarczy? Co jeszcze należałoby zmienić / wprowadzić?
Podatek Tobina jest jednym z najważniejszych instrumentów pozwalających przywrócić demokratyczną kontrolę nad działalnością rynków finansowych. Nie może on być jednak traktowany jako swoiste panaceum. Powinno mu towarzyszyć wprowadzenie wielu innych rozwiązań, takich jak:
· Likwidacja centrów finansowych typu off shore i rajów podatkowych (tax havens) – chodzi tu o zwykle o te same kraje, w większości karłowate państewka bądź regiony eksterytorialne, których ustawodawstwo umożliwia zakładanie firm (niejednokrotnie fikcyjnych), których działalność pozostaje poza jakąkolwiek kontrolą. Żeby zlikwidować te enklawy przestępczości gospodarczej trzeba w gruncie rzeczy bardzo niewiele - wystarczy w pozostałych krajach zakazać działalności firm zarejestrowanych na tych terytoriach. Na razie mamy tak dziwne sytuacje, jak ta, że przedstawiciele rządu Niemiec za pośrednictwem swoich służb muszą przekupują byłego urzędnika bankowego w Księstwie Liechtenstein, żeby ustalić jak wielkie sumy – wbrew niemieckiemu prawu – zostały wytransferowane do tego ksiąstewka. Liechtenstein pozwala wielu Niemcom bezpieczne „zaparkować” pieniądze poza zasięgiem rodzimego fiskusa. Niekonwencjonalne metody, po jakie sięgnął rzad niemiecki umożliwiły wszczęcie setek postępowań, a szef niemieckiej poczty musiał podać się do dymisji. Sprawa ta ilustruje jednak zarazem bezradność rządów wobec zjawiska rajów podatkowych. A jego wyeliminowanie wcale nie jest trudne – wystarczy wola polityczna i odpowiednie ujednolicenie norm prawa międzynarodowego. Można to zrobić bardzo szybko.
Zakaz stosowania niektórych narzędzi tzw. inżynierii finansowej. Chodzi tu głównie o wyrafinowane instrumenty pochodne umożliwiające zawieranie kontraktów krótkoterminowych (np. strukturyzowane obligacje zabezpieczane długiem – CDS). To one są jedną z najważniejszych przyczyn obecnego kryzysu (choć może nawet należałoby tu mówić o krachu), który grozi światu długotrwałą recesją.
Handel walutami okazuje się dziś groźniejszy dla świata niż handel heroiną, a ustalenie nowych zasad odnoszących się do tzw. tajemnicy bankowej – bez przejrzystości - spowodowało, że jakakolwiek kontrola w tym zakresie pozostanie nadal fikcją.
Oto dlaczego warto pomyśleć o potrzebie czytania haseł na sztandarach !
https://soundcloud.com/stream
 

 
Piotr Ikonowicz
My, „Ruch Społeczny”

Będziemy zwalczać lichwę. Rozliczymy tych, którzy nieuczciwie się wzbogacili na prywatyzacji. Powstrzymamy oddawanie budynków z lokatorami. Będziemy walczyć o wprowadzenie minimalnej stawki godzinowej za pracę w wysokości 15 złotych brutto. Wymusimy przyjęcie naszego projektu ustawy, który likwiduje eksmisje na bruk i umożliwia finansowanie taniego budownictwa komunalnego ze środków budżetu państwa, zamiast dopłacania do kredytów hipotecznych ludziom stosunkowo zamożnym. Wyższe płace i tanie mieszkania pod wynajem zahamują emigrację młodzieży.
Wprowadzimy ustawę, która uczyni nie należnymi długi zaciągnięte na lichwiarskich zasadach, pożyczki udzielone wbrew prawu bankowemu ludziom, którzy nie posiadali zdolności kredytowej. Wprowadzimy prawo zakazujące licytacji jedynego mieszkania dłużnika. Opodatkujemy wielkie korporacje i wielkie zyski po to by móc pomagać ludziom ubogim, żeby mogli w razie kłopotu iść po zasiłek, tak jak na Zachodzie, a nie po lichwiarską pożyczkę. Bo wbrew rozpowszechnianemu przez liberałów kłamstwu najubożsi pracują najdłużej i najciężej. Nie ma więc powodu, żeby ich dzieci nie dojadały. To prawda, że „nie ma darmowych obiadów”. Te wykwintne posiłki pochłaniane przez elity w drogich restauracjach fundujemy my wszyscy płacąc podatki od najniższych nawet dochodów.
Sławka Izdebskiego poznałem niedawno. Zasłynął zimą, kiedy wzorem Leppera i Samoobrony chłopi wyprowadzili traktory i zablokowali drogi. Przeciw polityce rządu, która doprowadziła do utraty rynków wschodnich, zwłaszcza rosyjskiego. Lista rolniczych postulatów jest długa i dotyczy antychłopskiej polityki i nadużyć dokonywanych przez PSL. Sławek kieruje OPZZ Rolników i Organizacji Rolniczych. Zaprosił nas do wspólnego startu w wyborach w ramach Ruchu Społecznego RP. Przyjęliśmy zaproszenie, bo naszych nowych partnerów znamy z działań społecznych, z walki o prawa swych członków, a nie tylko z narad nad miejscami na listach i dotacjami z budżetu, czym zajmują się różne inne ugrupowania nawiązujące do lewicy. Rolnicy od Izdebskiego blokowali drogi, my blokowaliśmy eksmisje. Razem chcemy zablokować te złodziejski system, który krzywdzi ludzi i powoduje , że nasz kraj wymiera.
Dobrze bowiem wiemy, że PiS jak zawsze oszuka ludzi. Że nie jest żadną alternatywą dla obecnych rządów. Izdebski o PiS-ie mówi tak: „nie lubię ludzi, którzy o północy kradną mi kury a potem do południa razem ze mną ich szukają”. I to prawda. O opodatkowaniu bogatych mówi dziś partia, która sama zwolniła z podatku wysokie dochody.
Lista Ruchu Społecznego będzie jedyną autentycznie anty systemową listą w jesiennych wyborach. I dlatego jej głównym problemem będzie przebicie się przez mur milczenia i przez ciszę, którą pro-systemowe media zechcą ją otoczyć. Nie będzie to jednak łatwe, bo nasza kampania podobnie jak cała nasza działalność polegać będzie na organizowaniu protestów społecznych, a nie kupowaniu drogich bilbordów.
A Kukiz? Co z jego antysystemowością? No cóż kiedy się zaprasza Instytut Adama Smitha, ludzi od Korwina i narodowców, trudno pretendować do miana burzyciela zastanego porządku. Góra urodziła mysz. A Paweł Kukiz na moje pytanie „Czy twój bunt jest naszym buntem”, odpowiedział, że on się wcale nie buntuje tylko pcha do władzy ciągnąc za sobą karierowiczów najgorszego autoramentu, którzy gardzą ludźmi pracy.
Ruch Społeczny nawiązuje wprost do tradycji Samoobrony Andrzeja Leppera. To tradycja, która pozwoliła milionom ludzi, którzy dla rządzących elit byli niewidzialni, byli niczym, zostać dostrzeżonymi i uzyskać reprezentację polityczną. Kiedy Andrzej Lepper powiedział w Sejmie, że „Wersal się skończył” te miliony ludzi mogło się wreszcie wyprostować, odzyskać należne im poczucie godności. Chcemy ten cud reprezentacji Polski zapomnianej i upokarzanej powtórzyć. Chcemy sprawić, żeby ludzie niezamożni znowu mieli powód by wziąć udział w demokracji, by głosować. Ale nie tylko głosować, bo także kandydować. Na naszych listach, na eksponowanych miejscach i w kampanii medialnej pojawia się kierowcy autobusów, operatorzy dźwigów, ochroniarze i ekspedientki, ludzie pacy. A inni ludzie pracy będą na nich głosować, po to by ten kolejny Sejm nie składał się wyłącznie z przedstawicieli rządzących i bogacących się kosztem większości społeczeństwa elit. Żeby był to Parlament obywatelski a nie właścicielski.

Piotr Ikonowicz

 

 
Polsce powinno najbardziej zależeć na porozumieniu USA z ROSJĄ i na pokoju w Europie, bo jej obszar niestety bardzo nadaje się na pole walki między Wschodem i Zachodem.
 

 
Polacy mają trudności z oceną formacji politycznych.
Atakowani bełkotem mediów błędnie oceniaja, która partia jest lewicowa, a która prawicowa
Działają stereotypy. Oceny nakładają się na siebie. Dlatego warto podpowiedzieć ludziom jak z tym wszystkim mają się uporać.
Warto podpowiedzieć może ocenę dwuosiowa,
Oś pierwsza oznacza ocenę programu danej partii pod względem zagadnień gospodarczych
(na tej osi skrajnie na lewo lokują się ugrupowania preferujące gospodarkę planową, czyli tzw. socjalizm - zaś na prawo lokuja się ugrupowania neoliberalne preferujące w programach "niewidzialną rekę wolnego rynku" - bez wpływu państwa na gospodarkę),
Oś druga natomiast dotyczy spraw światopoglądowych,
(tu na lewo lokuja się zwolennicy tzw. "liberalizmu światopogladowego" – natomiast na prawo lokują się konserwatyści i różni dogmatycy religijni).
W tych kategoriach rozpatrzmy np. PIS,
GODPODARCZO, partia ta niby chce wiekszego udzialu państwa w zarządzaniu gospodarką kraju w porównaniu z działaniem PO (a wiec podąża DELIKATNIE w lewo).
Natomiast ŚWIATOPOGLĄDOWO .... TO SKRAJNA PRAWICA !
Proszę oceńcie sobie zabarwienie pozostałych ugrupowań według tych kategorii.
Najlepiej bez emocji..
P.S. Dla mnie ważna jest trzecia (niestety ignorowana czesto przez analityków) OŚ oceny,
ona dopiero pozwala mi ocenić czy DANE UGRUPOWANIE to prawica czy lewica. Ta OŚ dotyczy interesów.
Otóż zadajcie sobie pytanie w czyim interesie realnie działa dane ugrupowanie w kapitalistycznym państwie, czy w interesie ludzi bogatych czy może ludzi biednych (bo dopiero tak postawione zagadnienie ujawnia konflikt).
Rozpatrując tę OŚ mam jasną odpowiedź "kto czarny, a kto czerewony".
Wobec powyższego przyznam, ze najbardziej by mi odpowiadało istnienie mądrego politycznie ugrupowania, które działałoby w interesie obu tych póki co zantagonizowanych ww. grup obywateli
Dla dobra wszystkich Was Rodacy.

 

 
https://www.facebook.com/photo.php?fbid=799867400067862&;set=a.331664560221484.77317.100001338289669&type=1&theater
 

 
Przyczyn sprzedania banków polskich obcemu kapitałowi upatruje się w geniuszu Balcerowicza.
Wytyczne w tej kwestii B. znalazł zapewne w Starym Testamencie i zastosował je przewrotnie u nas. Otóż w Księdze Powtórzonego Prawa Mojżeszowego napisane jest: Ludu Izraela “Nie będziesz żądał od brata swego odsetek z pieniędzy, z żywności ani odsetek z czegokolwiek, co się pożycza na procent.
Od obcego możesz się domagać, ale od brata nie będziesz żądał odsetek." To mówi Pan.
Tak więc B. banki musiał opylić niby obcym, po to by łupić one nas mogły nie tylko w zgodzie ze współczesnym neoliberalnym świeckim prawem, ale i tym odwiecznym prawem boskim.
Co było do dowiedzenia.
Amen.
http://www.biztok.pl/…/banki-w-polsce-zarabiaja-krocie-w-eu…
 

 
Sezon OGÓRKOWY ... :-)

Piszemy prawo na nowo. Dlaczego by nie?
M. in. najpilniejszym jest znowelizowanie prawa gospodarczego.
Wrzucam więc tu temat NIEPŁACENIA w terminie FAKTUR.
Prawo pisane w latach 90tych jako ściezkę budowy oligarchicznej klasy średniej kapitalistycznego państwa trzeba zmienić ! Dość legalizowania oszustw !
Przykład jak to do dziś działa w linku na dole.
P.S.
Prywatne molochy gospodarcze nie płacą w terminie faktur malym dostawcom usług.
I to jest nagminne. Nie ma na nie siły.
Generalnie ten świety obowiązek mają w dupie. Czasem płatności opóźnione sa o długie miesiące. Wiedzą, że mikrodostawcy nie zrobią im z tego powodu "koło pióra", bo za karę żaden z tych odważnych mikroprzedsiebiorców nie dostałby już od molocha zaproszenia do np. kolejnego przetargu i w kosekwencji pozbawiłby się zleceń.
Co to znaczy zrobić "koło pióra" - to znaczy, wg dzisiejszego prawa wykonać takie karkołomne działanie:
a/ skierować do płatnika f-ry ponaglające Wezwanie do zapłaty - a jeśli ten nie zareaguje (b)
b/ skierować sprawę do Sądu .....
c/ a po orzeczenio Sadu ew. współpracować z komornikiem, a to w celu odzyskania fizycznie należnych pieniędzy.
W wielu przypadkach postępowanie zgodne z dzisiejszym prawem bez wsparcia Państwa doprowadza do upadku male firmy, gdzyż
- uzyskanie od Sądu orzeczenia wymaga czasu - ta procedura trwa miesiące jesli nie całe lata i nie usuwa sytuacji braku bieżącej płynności finansowej w poszkodowanej małej firmie.
Wyegzekwowanie należnosci za wykonana pracę wraz z odsetkami, jesli jest odłożone w czasie doprowadza w większości małe firmy do utraty płynności finansowej i do zaprzestania działalności gospodarczej.
A sprawca tego nieszcześcia ...... działa sobie swobodnie na rynku dalej .....
Stawiam więc tezę, że aktualne prawo regulujące kwestię konsekwencji NIEPŁACENIA FAKTUR W TERMINIE (pomimo drobnych korekt w ostatnich latach) nadal służy pseudobiznsowi - czytaj cwaniakom i oszustom.
Dlaczego? Bo nie ma w tym prawie dla nich żadnej kary za nieuczciwe postępowanie w obrocie gospodarczym (w tym pieniężnym).
Zatem koncepcja napisania chocby w tej materii prawa "od nowa" jest niesłychanie potrzebna .
PROPOZYCJA:
By opisany proceder ukrócic wystarczy jesli nie napisać, to może tylko dodać do funkcjonujacych przepisów nową prostą zasadę prawną - np. w brzmieniu:
"W celu wszęcia postepowania przeciw podmiotowi działajacemu nieuczciwie w obrocie pieniężnym
- w przypadku, gdy po Wezwaniu do zapłaty płatnik faktury (dłużnik) nie ureguluje w terminie ustawowym opóźnionej nalezności za zaległaą f-rę Wystawca f-ry (wierzyciel) zobowiązany jest do przesłania niezwłocznie właściwemu Urzędowi Skarbowemu siedziby płatnika nastepujących dokumentów:
- Zawiadomienia
- Kopii Zamówienia, którego dotyczy nieuregulowana w terminie f-ra
- Dokumentu odbioru towaru/usługi od kontrahenta
- Faktury VAT
- Dokumentu Wezwania do zapłaty
Po otrzymaniu Zawiadomienia wraz z kpl ww.dokumentów Urząd Skarbowy, właściwy terytorialnie dla siedziby płatnika, zobowiązany jest do:
a/ przeprowadzenia kontroli wskazanego podmiotu zalegajacego z płatnością faktury
b/ nałożenia stosownej kary pieniężnej w przypadku potwierdzenia faktu nieuczciwego postępowania w obrocie pienięznym przez kontrolowany podmiot"
Zaordynowana kara w przepisach na rzecz US za to przestępstwo w wys. 10% wartości niezapłaconej w terminie faktury (jednak nie mniej niż 5 tys.zl) rozwiązałaby moim zdaniem problem z którym mikroprzedsiębiorcy polscy borykają się od 25 lat. Wykluczyłaby z rynku oszustów. Przepis ten wpłynąłby takze zapewne pozytywnie na wskaźnik ściągalności w terminie od podmiotów gospodarczych podatku VAT. Więc?
Co o tym sądzicie?
http://forumprawne.org/prawo-gospodarcze/422480-nieplacenie-faktur.html
 

 

"Gdyby jajko miało inną formę,
życie kury byłoby potworne."

- Julian Tuwim
 

 

"Masz prawo nie rozumieć mnie, lecz błagam nie zrozum mnie źle ........ "
https://youtu.be/kS8IvRb69BU
 

 
LINK do dżwięku.
http://www.thecurrent.org/listen

Muzyka łagodzi obyczaje ....
 

 
No to jedźmy.
Przyjmijmy założenie, że w kosmosie są punkty w których temperatura spada do wartości duuuużo niższych niż tzw. zero absolutne. Nazwałem te miejsca "beztemperaturowymi".
Wg fizyki w miejscach takich materia powinna przestawać istnieć, jako że w atomach przestają poruszać się elektrony. Ale fizycy twierdzą, że materia nigdy nie znika, a jedynie zmienia swoją postać.
Niemieccy naukowcy stwierdzili ostatnio nawet, że w wytworzonej siłą warunków elektromagnetycznych w temperaturze poniżej zera absolutnego - temperatura kwantowych oparów gazów potasu paradoksalnie zaczęła rosnąć (!)
Zakładam więc, że materia jasna przyjmuje w tych miejscach "beztemperaturowych" atrybuty antymaterii, czyli tzw. ciemnej materii, której jak wiemy w kosmosie jest więcej niż jasnej materii i stale jej przybywa.
Pytanie do naukowców o powody hipotetycznego istnienia takich "punktów beztemperaturowych" w kosmosie. Ktoś wie? A może ktoś je już odkrył?
Znalezienie takich miejsc byłoby może pomocne w wyjaśnieniu prapoczątków - czyli tzw. "wielkiego wybuchu" i dziur, które zasysają kolejne pokłady jasnej materii i w formie destruktu wypluwają materię ciemną.
Hipoteza o istnieniu w kosmosie takich miejsc beztemperaturowych dotyka również kwestii frapującego pytania o rozszerzanie się kosmosu.
Bo wg niej świat nie rozszerzał by się, a jedynie świat materii jasnej rozrzedzał by się, a świat materii ciemnej zagęszczał.
Co Państwo na takie dictum?
http://giznet.pl/zero-absolutne-juz-nie-takie-absolutne/
 

 
Tworzymy Ruch, który odmieni polską rzeczywistość. Zawiązujemy porozumienie ludzi dobrej woli, którzy proponują nowy, sprawiedliwy porządek społeczny. Za główny cel stawiamy sobie uwolnienie ludzi od strachu, poniżenia i zniewolenia wynikających przyjętego po 1989 roku modelu społeczno-gospodarczego (tolerującego wyzysk). Sprawimy, że decydujący o naszym losie korporacyjno-partyjny monopol zastąpimy suwerenną władzą demokratycznego społeczeństwa. Tak, aby to większość, a nie jak dotychczas uprzywilejowana mniejszość, decydowała o tym co robimy z naszym wspólnym majątkiem, ziemią, surowcami naturalnymi, wytwarzanym wspólnym wysiłkiem dochodem narodowym. Polska nie jest krajem biednym, lecz stosunkowo zamożnym. Jednak większość społeczeństwa żyje w ubóstwie. Nie korzysta z urlopów, nie posiada oszczędności, nie ma dostępu do należytej opieki medycznej, godnego mieszkania czy dóbr kultury. Wynika to z fałszywego modelu rozwoju oraz niesprawiedliwego podziału dochodu narodowego. Przy obecnym poziomie dochodu i odmiennych zasadach podziału, można już dziś zaspokoić podstawowe potrzeby wszystkich obywateli naszego państwa. Jak słusznie mówiła Izabela Jaruga-Nowacka: "Polska nie jest tak biedna aby dzieci były głodne". Ekonomicznego uzasadnienia nie ma też wyrzucanie ludzi na bruk, płacenie wynagrodzeń, nie wystarczających na podstawowe utrzymanie czy skazywanie na wegetację w absolutnej nędzy milionów bezrobotnych, niepełnosprawnych czy samotnych rodziców. Nie domagamy się silnego państwa, bo państwo polskie nie jest słabe. Wobec pozbawionej wpływu na jego decyzje niezamożnej większości jest silne, bezwzględne i okrutne. Nasze państwo znalazło się w rękach międzynarodowych korporacji i służących im gorliwie egoistycznych elit władzy i pieniądza. Jeżeli chcemy to zmienić, my obywatele, musimy odzyskać nad nim kontrolę, sprawić by demokracja działała, a większość zaczęła wygrywać wybory. W tym celu tworzymy Ruch Sprawiedliwości Społecznej, którego naczelnym celem jest doprowadzenie do powszechnego respektowania zapisanej w artykule 2 Konstytucji RP zasady sprawiedliwości społecznej. Ta zasada wymaga, aby wielkość ponoszonej daniny publicznej rosła wraz z majątkiem i dochodami podatnika, a najubożsi byli od niej całkowicie zwolnieni. Wymaga też, żeby wielkie korporacje, bogate firmy zbijające majątek dyktując nam niskie płace i wysokie ceny, zostały poddane demokratycznej kontroli ogółu obywateli. Kontrolę tę zamierzamy sprawować za pośrednictwem parlamentu i uchwalanych przezeń ustaw, a także w coraz większym stopniu za pomocą instrumentów demokracji bezpośredniej, a przede wszystkim referendów. Ruch Sprawiedliwości Społecznej podejmie współpracę i będzie wspierał związki zawodowe, stowarzyszenia i wszystkie inicjatywy obywatelskie, które na codzień walczą z wyzyskiem, niesprawiedliwością czy po prostu o przetrwanie postawione w sytuacji bez wyjścia. Dopiero koordynacja tych zmagań i nadanie im wspólnego politycznego oblicza da możliwość realnych sukcesów pielęgniarkom, lokatorom, pracownikom na nieformalnych umowach czy ubogim emerytom. Naszą walkę z niesprawieldliwością i przemocą silnych i bogatych stosowaną powszechnie przeciw słabym i ubogim podejmujemy już teraz, nie czekając na wybory czy udział we władzy. Tylko ugrupowanie walczące nieustannie o prawa socjalne i obywatelskie ludzi może pozyskać wystarczająca liczbę uczestników, aby okazać się skuteczne, aby dokonać przełomu w naszym życiu. RSS wyrasta i czerpie z doświadczeń Kancelarii Sprawiedliwości Społecznej. Stowarzyszenie to będzie jego naturalnym sojusznikiem, podobnie jak setki innych organizacji społecznych w całym kraju. Ponieważ świadczona przez KSS, doraźna pomoc ludziom w potrzebie choć niezbędna, nie likwiduje przyczyn, dla których tak wielu jest w Polsce ludzi pokrzywdzonych, konieczne stało się utworzenie ugrupowania politycznego, które pozwoli zmienić ten niesprawiedliwy system, w którym jedni mają wszystko a inni nic. Naszą ambicją nie jest zdobycie władzy dla niej samej, lecz taka zmiana systemu jej sprawowania, żeby gospodarka, demokracja, państwo służyły ogółowi, a nie pasożytniczej elicie. Dlatego nasz Ruch będzie ugrupowaniem otwartym, wielonurtowym, w którym każdy uczestnik będzie miał pełne prawo głosu i współkształtowania decyzji. Istniejące dotychczas w Polsce partie mają charakter autorytarny i wodzowski. Trudno więc oczekiwać, że niedemokratyczne partie, które nie szanują praw swych własnych członków będą przestrzegały zasad demokracji gdy dojdą do władzy. Naszym celem jest oddanie władzy w ręce większości obywateli pokrzywdzonych przez niesprawiedliwe reguły gry, które zostały im narzucone. Nie wierzymy w utopię, ani świat idealny. Wierzymy w demokrację opartą na dwóch podstawowych wartościach: wolności i równości. Nadmierne nierówności ekonomiczne wykluczają wolność. Przymus ekonomiczny ogranicza wolność nie mniej niż rządy wojskowej dyktatury. Wystarczy podjąć w Polsce najbardziej dostępną, nisko płatną pracę, aby się o tym przekonać. Będziemy proponować nowe prawa, rozwiązania ustrojowe, podatkowe, gospodarcze itp. Większość z tych propozycji zaczerpniemy z krajów gdzie zostały powodzeniem zastosowane. Ucząc się od lepszych i mądrzejszych postaramy się doprowadzić do sytuacji, w której nie tylko nie trzeba będzie z Polski wyjeżdżać "za chlebem", ale będzie warto do niej wracać. Duża część obywateli naszego kraju straciła wiarę w demokratyczne procedury, gdyż nie widzą związku między własnym losem, a toczącą się na arenie publicznej walką o władzę toczoną przez uprzywilejowanych beneficjentów systemu. Ruch Sprawiedliwości Społecznej powstaje właśnie po to, aby to zmienić. My, pokrzywdzeni przez ten niesprawiedliwy system stanowimy większość i pewnego (dnia głosując masowo na swoja partię, którą właśnie teraz wspólnie chcemy utworzyć i pilnie zarejestrować) - zdołamy ich przegłosować.
- Wystarczy, że milcząca większość dojdzie do głosu (nie tylko po to by upominać się o swoje prawa, ale po to by je nam wszystkim zagwarantować).
 

 
  • awatar Gość: W nawiązaniu do tego co napisał Igor Strapko cytuję: " Ponoć chavez mawiał, że dobry rewolucjonista nie ma czasu na spanie, bo musi czytać. Inny słynny towarzysz mówił, że dla każdego bojownika o inny świat ważne są trzy rzeczy: edukacja, edukacja i edukacja. Świat zmienia się bardzo szybko i aby go rozumieć musimy wciąż się uczyć. w tej dyskusji (albo raczej "dyskusji") widać niestety, że część z nas występuje z pozycji "ja tam swoje wiem i koniec". Mam świadomość głębokości własnej ignorancji i wiem jak słodko smakuje moment, kiedy poszerzam obszar wiedzy i zrozumienia. Nie wiem czemu tylu z nas boi się przyznać do niewiedzy i czerpać radość z przekraczania swoich granic. To po pierwsze jest wspaniale uczucie a po drugie jest koniecznym narzędziem naprawy świata, o czym chyba wspólnie marzymy."- polecam opracowanie: http://www.fundacja.e-gap.pl/.../wspolczesne_2012_ebook.pdf
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Piotr Ikonowicz
Zadanie naszej partii

W Polsce toczy się bezlitosna walka klas. Jednak jedyną klasą, która uczestniczy w niej świadomie to klasa beneficjentów (tych, którzy skorzystali) transformacji ustrojowej. Oni swój interes klasowy identyfikują bezbłędnie. Stale ubożejąca większość społeczeństwa albo niesłusznie utożsamia się z elitą nie wiedzieć czemu uważając się za klasę średnią, albo w ogóle nie identyfikuje się z żadną szerszą grupą czy klasą społeczną. Jedyna zbiorowość, do której czuja przynależność to naród. W ten sposób między wyzyskiwanymi i wyzyskiwaczami, oszukującymi i oszukiwanymi wytwarza się sztuczna więź, która przesłania oczywisty konflikt interesów między biednymi i bogatymi. Ta przegrywająca większość składa się z trzech segmentów, które elita napuszcza na sienie kiedy tylko może: prekariat - ludzi bez zdolności kredytowej, stałej lub jakiejkolwiek pracy, tonących w długach; Salariat - ludzi pomimo posiadania zatrudnienia ledwo wiążących koniec z końcem oraz klasę średnią, która jest nią głównie z powodu podejmowania prób prowadzenia działalności gospodarczej lub posiadania stałego nieźle płatnego miejsca pracy, którzy wszakże w każdej chwili mogą się obsunąć do jednej z niższych kategorii, gdyż system nie gwarantuje im niczego, a konkurencja korporacyjna ledwo pozwala im się utrzymać na powierzchni.

Między tymi trzema grupami na krótką metę toczy się walka podsycana przez elitę. Jednak w dłuższej perspektywie wszystkie trzy grupy (klasy) mają wspólny interes. Polega on na zmianie reguł gry, tak aby zwiększyć rolę państwa. Aby uczynić państwo, które dziś jest "komitetem wykonawczym interesów elit i międzynarodowych korporacji, gwarantem interesów ogółu. Zbudowanie sojuszu większości jest niezwykle trudne, bo wymaga stworzenia języka, który trafiłby do tych trzech, bardzo różnych (również kulturowo) grup. Trzeba sprawić by bezrobotny pracujący na czarno, pracownik na państwowym lub korporacyjnym etacie i właściciel małego sklepu lub warsztatu podali sobie ręce i poparli program i ugrupowanie, które pozwolą im wspólnie przegłosować pasożytnicza mniejszość, która na nich żeruje. To zadanie naszej partii.
  • awatar Gość: Nareszcie coś dla ludzi, rodaków
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Partia Ruchu Sprawiedliwości Społecznej

Nasz Ruch

W Polsce nie ma ugrupowania lewicowego. Nie tylko radykalnego, ale nawet łagodnie socjaldemokratycznego. SLD pali się do koalicji z PO, więc trudno obecny zwrot w kierunku socjalnym tego ugrupowania traktować inaczej, niż jako zabieg wyłącznie wyborczy. Kiedy Sojusz sprawował rządy nigdy nie uczynił żadnego zwrotu na lewo. Przeciwnie w polityce krajowej pilnował neoliberalnej ortodoksji. W polityce zagranicznej był do bólu proatlantycki. Ruch Palikota, obecnie Twój Ruch ma jedną wielką zasługę, jaką jest przewietrzenie zatęchłej, klerykalnej atmosfery w kraju. Aż tyle i niestety na razie tylko tyle.
Nie istnienie wiarygodnej, europejskiej lewicy w średnim kraju europejskim to kuriozum. A w sytuacji pogłębiającego się kryzysu społecznego, to dramat. Zwłaszcza, że w wielu najważniejszych sprawach takich jak prywatyzacja, rozwarstwienie, a ostatnio nawet podatki, opinia publiczna jest bardziej lewicowa niż klasa polityczna. Wskazują na to sondaże opinii publicznej i coraz częstsze sięganie po instrument referendum przez obywateli.
Przybywa w Polsce ludzi biednych, którzy albo nie mają pracy, albo nie mogą się z pracy utrzymać (pracujący biedacy). Oni już stracili wiarę w demokrację. Oni nie chodzą na wybory. Nie chodzą, bo nie mają swojej partii. Ten elektorat protestu głosował najpierw na Stana Tymińskiego, potem na Leppera. Teraz być może zagłosuje na Ruch Sprawiedliwości Społecznej. Chcemy dać im powód do wzięcia udziału w demokracji. Zaproponować sprawiedliwszy podział dóbr.
Zasadniczym problemem jest podział wspólnie wytworzonego bogactwa. Tutaj konkurują ze sobą dwie zasady: "każdemu według potrzeb" i "każdemu według zasług". Obie mają sens i wcale się nie wykluczają. Zasadę "każdemu według potrzeb" należy stosować do zaspokojenia podstawowych potrzeb człowieka jak: Mieszkanie, żywność, ubrania, ogrzewanie, elektryczność, edukacja, opieka zdrowotna, poczucie bezpieczeństwa. Powyżej tego podstawowego standardu, który wynika z poziomu rozwoju gospodarczego, powinno się stosować zasadę "każdemu według zasług".
Przestrzeganie pierwszej zasady jest możliwe dzięki odpowiedniej płacy minimalnej uzupełnionej o system pomocy społecznej. A druga będzie wynikać z konkurencji.
Będą oczywiście tacy, którzy zadadzą pytanie:, Dlaczego zapewniać ten minimalny standard ludziom, którzy nie pracują? Odpowiedź jest prosta. Bo my społeczeństwo, zorganizowane w państwo nie potrafiliśmy zapewnić pracy wszystkim, a wszyscy muszą jeść. Z kolei ci, którzy pracują dzięki wzrostowi wydajności wytwarzają o wiele więcej niż mogą sami skonsumować. W końcu każdy się zgodzi z twierdzeniem, że zamiast wyrzucać żywność w trosce o utrzymanie jej wysokiej ceny, lepiej nakarmić nią głodnych. Ta sama zasada dotyczy pustych mieszkań czy innych towarów.
To nie jest skomplikowany komunikat. Ludzie łatwo zrozumieją, o co nam chodzi. Pytanie czy się o tym w ogóle dowiedzą. I tu pojawia się moja rola. Zachęcony otwarciem mediów na tematykę społeczną, którą od wielu lat się zajmuje pomagając ludziom niezamożnym w ramach Kancelarii Sprawiedliwości Społecznej postanowiłem spróbować powrotu do polityki. Przejść od zatykania dziur. Ratowania jednostek do proponowania rozwiązań systemowych. Wkrótce się przekonamy czy otwarte dla Ikonowicza, działacza społecznego, don Kichota walczącego z wiatrakami kapitalizmu media, zamkną się przed Ikonowiczem politykiem, walczącym o zmiany systemowe.
Osobną sprawą jest wiarygodność. Ludzie coraz trudniej wierzą słowom. Za nami, za naszym środowiskiem stoją jednak konkretne czyny. Łatwiej uwierzyć komuś, kto naprawdę dla nich coś robił dla ludzi, niż komuś, kto ciągle obiecuje, by nigdy niczego nie dotrzymać.
Z czym do gościa?
Pragmatycy pewnie już się ze mnie śmieją. My, socjaliści z dziurawymi kieszeniami nie mamy środków materialnych, które pozwalają jeździć, zakładać biura, zamawiać reklamy, druki itp. Zgoda, ale próbujemy organizować miliony ludzi, którzy na transformacji ustrojowej stracili. Dlatego jedyną nadzieją naszego ruchu jest masowość. Albo uda się ludzi przekonać by masowo wstępowali w nasze szeregi albo przegramy.
Masowe tumulty organizowane z okazji "Święta Niepodległości" czy manifestacje związkowe pokazują, że w polskim społeczeństwie narasta gniew i desperacja. Ten gniew skrzętnie zagospodarowuje Jarosław Kaczyński, który przecież nie kwestionuje istoty systemu opartego na wyzysku i dominacji elit. A istniejącą niesprawiedliwość tłumaczy spiskiem post-PRLowskich elit. Nie ma powodu, aby gniew ludu wyrażał się wyłącznie w seansach nienawiści do wszystkiego, co inne i nie dość narodowe. Za zwycięstwo PiS-u zapłacimy utratą wolności, takiej, jaka nam jeszcze w obecnym zniewoleniu ekonomicznym została. Na Węgrzech tworzone są strefy wolne o bezdomnych, za przebywanie, w których bezdomnych wtrąca się do więzień. A do takiej "sanacji" po węgiersku odwołuje się przecież Pan Prezes.
Nasz program nie będzie rewolucyjny. Chcemy głębokich reform opartych na zdrowych, sprawdzonych mechanizmach redystrybucji i opieki społecznej, jakie istnieją wciąż w większości krajów Unii Europejskiej. Choć przyznaję, że w Polsce polityka tak daleko skręciła w prawo, że nawet umiarkowana socjaldemokracja jawi się i jest przedstawiana w mediach, jako lewactwo.
Sojusze
Nie mamy manii wielkości. I nie wierzymy, że zadania, które przed nami stoją wykonamy sami. Wierzymy, że jest wielu polityków, środowisk, organizacji społecznych, lokalnych, stowarzyszeń, związków zawodowych, które zechcą wspólnie z nami budować ów nowy „obóz postępu”. Dlatego cenimy sobie zarówno współpracę z Twoim Ruchem, który zgłasza nasze, Kancelarii Sprawiedliwości Społecznej, projekty ustaw, jak i współdziałanie ze Stowarzyszeniem Społeczeństwo "FAIR" Anny Grodzkiej, Dom Wszystkich Polska" Ryszarda Kalisza, "Równość i Nowoczesność" Wandy Nowickiej, czy choćby z Partią Zielonych. Im szerszy Front Społeczny tym lepiej.
Bardzo ważnym elementem tej naszej konstrukcji zarówno partyjnej RSS jak i koalicyjnej jest pluralizm i wielonurtowość. Nie musimy się we wszystkim zgadzać by razem działać. Wystarczy nam porozumienie w sprawach, które wspólnie uznamy za najważniejsze. Chcemy odejść od stosowanej przez większość partii w Polsce leninowskiej zasady centralizmu demokratycznego. Tą drogą poszedł z sukcesem Front de Guache (Front Lewicy )Jean Luca Melenchona czy grecka Syriza.
Jestem człowiekiem karanym i sam nie mogę i jeszcze przez kilka lat nie będę mógł kandydować w żadnych wyborach. To, co wydaje się słabością zamierzam wykorzystać również, jako atut. Nikt nie powie, że budując Ruch staram się zapewnić sobie posadę w Sejmie. Nam chodzi o coś dużo większego. O doprowadzenie wreszcie do sytuacji, w której większość wygra wybory. Większość, ignorowana, poniżana, ma otrzymać głos, zorganizować się politycznie. Dla spełnienia takiego marzenia warto podjąć tę próbę. W Polsce działają tysiące działaczy społecznych o socjalnym, demokratycznym często bardzo lewicowym nastawieniu. To do nich przede wszystkim kierujemy zaproszenie do naszej nowej partii. Bo tylko im ludzie, zwykli borykający się z niezapłaconymi rachunkami i ratami kredytu obywatele zawierzą na tyle by mimo wszystko podjąć trud bycia obywatelami i skorzystać z należnych im praw.

Piotr Ikonowicz
  • awatar Gość: Popieram w całej rozciągłości stanowisko P.Ikonowicza o konieczności zbudowania w Polsce silnej lewicy, a nawet jakiejkolwiek. Powodzenie będzie , niestety, zależało także od postawy mediów wobec istniejącej potrzeby społecznej. Osobiście czekam na informacje , na stronie RSS, o terminach spotkań sympatyków partii w Warszawie. Z powazaniem B.Wisniewska
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
  • awatar Gość: https://soundcloud.com/europartia/jag-micker-74-b15-88-wav
  • awatar Gość: http://www.freeetv.com/?gclid=CP64usqAr6MCFQK7ZwodUDnJtA
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 

Dawna Warszawa,
ul. Brzozowa / Kamienne Schodki
zdjecie z pocz. XX w. fot. Anatol Węcławski
 

 


Możesz pomóc ! Wspomóż.
 

 
Istnieją dwa rodzaje ludzi na świecie:

ci, którzy zdecydują się być szczęśliwi, i ci, którzy zdecydują się być nieszczęśliwy. Wbrew powszechnemu przekonaniu, szczęście nie pochodzi od sławy, bogactwa, innych ludzi lub dóbr materialnych. Raczej chodzi od wewnątrz. Najbogatszy człowiek na świecie może być nieszczęśliwy, podczas gdy człowiek który żyje w slumsach w kraju trzeciego świata może być szczęśliwy i zadowolony. Spędziłem mnóstwo czasu wśród obu grup, i wiem to z pierwszej ręki.
Szczęśliwi ludzie są szczęśliwi, bo chcą być szczęśliwi. Utrzymują pozytywne nastawienie do życia i pozostają w zgodzie z samym sobą.

Pytanie brzmi: w jaki sposób to zrobić?

To bardzo proste. Szczęśliwi ludzie mają dobre nawyki, które zwiększają ich poziom życia. Robią to inaczej niż inni.
Zapytaj kogokolwiek z nich jak to robić, a powiedzą ci, ...

"1. Nie trzymaj urazy.

Szczęśliwi ludzie zrozumieli, że lepiej przebaczyć i zapomnieć, niż pozwolić na negatywne uczucia, wypierające ich pozytywne uczucia. Trzymanie urazy ma wiele szkodliwych skutków dla dobrego samopoczucia, w tym powoduje zwiększoną depresję, niepokój i stres. Dlaczego ten co cię skrzywdził ma mieć władzę nad tobą? Bo trzymasz uraz. Odpuść, a zyskasz czyste sumienie i wystarczająco dużo energii, by cieszyć się dobrem rzeczy w życiu.

2. Traktuj wszystkich z życzliwością.

Czy wiesz, że zostało naukowo udowodnione, że jest taki rodzaj działania co sprawia, że jesteś szczęśliwy? Za każdym razem gdy wykonasz bezinteresowny czyn, mózg produkuje serotoninę, hormon, który łagodzi napięcia i podnosi na duchu. Nie tylko to, ale traktowanie ludzi z miłością, godnością i szacunkiem także pozwala budować silniejsze relacje.

3. Zobacz problemy jak wyzwania.

Używanie słowa "problem" nie jest dobre by być szczęśliwym człowiekiem. Problem jest postrzegany jako wada, walka, lub niestabilna sytuacja, gdy np. wyzwanie jest postrzegane jako coś pozytywnego, jak możliwość, zadanie, lub dar. Zawsze, gdy masz pod wiatr, spróbuj patrzeć na to jak na wyzwanie.

4. Wyraź wdzięczność za to, co już masz.

Istnieje popularne powiedzenie, które brzmi mniej więcej tak: "najszczęśliwsi ludzie nie mają wszystkiego, co najlepsze, oni po prostu uważają za najlepsze wszystko co mają." Będziesz miał głębszy sens zadowolenia jeśli zaczniesz liczyć swoje błogosławieństwa zamiast tęsknoty za tym, czego nie ma.

5. Miej duże marzenia.

Ludzie, którzy mają w zwyczaju wielkie marzenia bardziej prawdopodobnie osiągną swoje cele, niż ci, którzy marzeń nie mają. Jeśli odważysz się bardzo marzyć, twój umysł będzie stawiać się w stan skupionego i pozytywnego działania by coś osiągnąć.

6. Nie należy się przejmować małymi rzeczami.

Szczęśliwi ludzie zadają sobie pytanie: "Czy ten problem będzie miał znaczenie za rok?" Oni rozumieją, że życie jest zbyt krótkie, aby się przejmować błahymi sytuacjami. Drobiazgami nie trzeba przejmować się, można umieścić je swobodnie poniżej pleców i cieszyć się ważniejszymi rzeczami w życiu.

7. Mów dobrze o innych.

Bądź miły i wyrażaj się o innych lepiej niż o nich myślisz. To jest tak zabawne, jak plotkowanie, ale nie pozostawia uczucia winy i urazy. Mówiąc miłe rzeczy o innych ludziach zachęcasz do myślenia pozytywnego, bez dokonywania oceny myśli.

8. Nigdy nie stosuj wymówek.

Benjamin Franklin powiedział kiedyś: "On, który jest dobry dla wymówek rzadko jest dobry do czegoś innego." Szczęśliwi ludzie nie robią wymówek i obwiniają innych za swoje niepowodzenia w życiu. Wiedzą natomiast ,że sami są sprawcami swoich błędów i, w ten sposób, mogą ich unikać i aktywnie zmienić się na lepsze.

9. Przystosowuj się do teraźniejszości.

Szczęśliwi ludzie nie rozpamiętują przeszłości ani nie martwią się o przyszłość. Oni smakują życie jak prezent. Pozwalają sobie zanurzyć się w cokolwiek co robią w tej chwili. Zatrzymaj się więc i poczuj zapach róż.

10. Obudzić się w tym samym czasie co rano.

Czy zauważyliście, że dużo ludzi sukcesu wydają się być rannymi ptaszkami? Budzenie się w tym samym czasie co rano stabilizuje rytm dobowy, zwiększa wydajność i stawia w stan spokoju i skoncentrowania.

11. Unikaj społecznej porównanie.

Wszyscy pracują we własnym tempie, więc po co porównywać się do innych?
Jeśli uważasz, że jesteś lepszy niż ktoś inny, to uważaj, bo można uzyskać niezdrowe poczucie wyższości. Jeśli uważasz zaś, że ktoś jest lepszy od ciebie, to w końcu po czujesz się źle myśląc o sobie.
Będziesz szczęśliwszy, jeśli skupisz się na własnym rozwoju, a inni niech skupią się na swoich.

12. Wybieraj znajomych mądrze.

Nieszczęście kocha towarzystwo. Dlatego ważne jest, aby otaczać się wyłącznie tylko optymistycznymi ludźmi, którzy zachęcają do osiągnięcia swoich celów.
Więcej pozytywnej energii masz wokół siebie, tym lepiej się czujesz o sobie.

13. Nigdy nie uzyskuj zgody od innych.

Szczęśliwych ludzi nie obchodzi, co inni myślą o nich. Jeśli ich działanie jest zgodne z ich sercem, nie pozwolą się zniechęcać. Oni rozumieją, że nie da się zadowolić wszystkich. Słuchają, co ludzie mają do powiedzenia, ale nie szukają niczyjej zgody, ale własną.

14. Poświęć trochę czasu, aby słuchać.

Dyskutuj mniej, więcej słuchaj. Listening utrzymuje umysł otwarty na mądrości innych ludzi i poglądów na świat. Bardziej intensywnie słuchać, to mieć spokojniejszy umysł, i więcej odbierać treści.

15. Rozwijaj relacje społeczne.

Samotny człowiek to nieszczęśliwy człowiek. Szczęśliwi ludzie rozumieją, jak ważne jest, aby mieć silne, zdrowe relacje z innymi. Znajdź zawsze trochę czasu, aby zobaczyć się i porozmawiać z rodziną, przyjaciółmi lub partnerką.

16. Spróbuj medytować.

Medytacja wycisza umysł i pomaga znaleźć wewnętrzny spokój. Nie musisz być mistrzem zen, aby ściągnąć ją. Szczęśliwi ludzie wiedzą, jak uciszyć ich umysły zawsze i wszędzie gdy muszą uspokoić swoje nerwy.

17. Jedz dobrze.

Junk food sprawia, że jesteś słaby, i trudno być szczęśliwym, gdy jesteś w tego rodzaju państwie. Wszystko, co można jeść bezpośrednio wpływa na zdolność organizmu do wytwarzania hormonów, które decydują się nastroje, energii i skupienia. Pamiętaj, aby jeść pokarmy, które twój umysł i ciało utrzymują w dobrej kondycji.

18. Ćwiczenie.

Badania wykazały, że ćwiczenia podnoszą poziom szczęścia. Ćwiczenia są różne, Każde zwiększają poczucie własnej wartości i dają większe poczucie własnej realizacji.

19. Mieszkaj minimalnie.

Szczęśliwi ludzie rzadko mają bałagan w domu, bo wiedzą, że niepotrzebne rzeczy sprawiają, że czują się przytłoczeni i zestresowani. Niektóre badania stwierdziły że Europejczycy są znacznie bardziej zadowoleni niż Amerykanie, co jest ciekawe, ponieważ żyją w mniejszych domach, prowadzą mniejsze auta i mają mniej przedmiotów.

20. Mów prawdę.

Kłamstwo niszczy poczucie własnej wartości, i sprawia, że przestajesz być lubiany. Prawda was wyzwoli. Bycie uczciwym poprawia zdrowie psychiczne i każe ufać innym tobie. Należy zawsze być zgodnym z prawdą, i nie przepraszać za to.

21. Ustanowienie kontroli osobistej.

Szczęśliwi ludzie mają możliwość wyboru swoich własnych losów. Nie pozwól innym mówić, jak powinieneś żyć. Oni chcą byś żył ich życiem. Posiadanie pełnej kontroli nad własnym życiem przynosi pozytywne uczucia i wielkie poczucie własnej wartości.

22. Zaakceptuj to, co nie może być zmienione.

Po zaakceptowaniu faktu, że życie nie jest sprawiedliwe, będziesz bardziej w zgodzie z sobą. Zamiast badać jak niesprawiedliwe jest życie, warto tylko skupić się na tym, co można kontrolować i zmieniać na lepsze by przyjemnie żyć dalej.”

http://youtu.be/D3VInir44CY
  • awatar Gość: Całkowicie zgadzam się z tymi 22 punktami:) jeszcze tylko trzeba się realizować chociaż w częsci tych stwierdzeń:):) Pozdrawiam:)
  • awatar Franny: bomba!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›